fbpx
Razem, a jednak osobno – czyli o samotności w związku
Razem, a jednak osobno – czyli o samotności w związku

Ostatnio na świecie i w Polsce dzieje się wiele. W gabinecie widzę, jak to „wiele na świecie” robi też „wiele” w kontekście indywidualnego przeżywania. Trudno przejść obok tego obojętnie. Postanowiłam więc napisać kilka słów na temat tego, z czym wiele osób może się obecnie borykać. Przyjrzę się temu, jak to działa w relacji z drugą połówką. Ale nie tylko! Bo ważne jest też to, jak oddziałuje to na relacje z innymi ludźmi, jak i z samym sobą. Mowa o lęku i samotności. W treści czeka Cię niespodzianka. Nie zabraknie też dzielenia się konkretnymi wskazówkami. Podpowiem, jak opiekować się samotnością i zbliżać się do siebie. Zapraszam do lektury!

Nowa „miłość”, która nie jest Twoją drugą połówką

Przypomnij sobie swój wieczór? Jaka jest ostatnia czynność, którą robisz przed snem? Czy to jest bycie obok Twojej drugiej połówki, przytulanie się, dotykanie, głaskanie? Czy może przytulasz i dotykasz swój telefon?

A rano, kiedy się budzisz? Co jest pierwszą rzeczą którą robisz? Otwierasz oczy i radosnym uśmiechem witasz swoją drugą połówkę? Całujesz ją na przywitanie? Czy może sięgasz po telefon, by sprawdzić, co zadziało się w mediach społecznościowych przez noc?

Świat zewnętrzny, który dzieli i łączy

Spójrzmy na to, co się dzieje jeszcze od innej strony, zanim napiszę więcej o relacji z telefonem i drugą połówką. W ostatnim czasie spotkało nas wiele doświadczeń różnego rodzaju. Rok 2020 jest rokiem wielu utrat i doświadczania samotności. Napływ kontrowersyjnych i trudnych tematów w ostatnim czasie jest ogromny. Podziały, które się dzieją, aborcja, COVID, to tematy, które mogą bardzo dzielić. Każdy ma swój własny pogląd, swoje przeżycia i swoje racje w tym obszarze. Jako psychoterapeuta, podczas pracy w gabinecie przyglądam się światom wewnętrznym innych ludzi. To, co obserwuję to fakt, że wszystkim jest trudno.

Ale jest jeden temat, który nie dzieli, a jest wspólny dla większości i w którym możemy znaleźć wspólny język. Tym tematem jest stres. A zaraz obok stresu pojawia się też lęk, a często też poczucie samotności.

Od miesięcy żyjemy zmianą, której produktem ubocznym jest stres.

Od miesięcy doświadczamy niepewności, czy będziemy mieć pracę. Czy będziemy mieć pieniądze? Jak pogodzimy pracę z opieką nad dziećmi? Czy choroba nas dotknie? Jak bardzo? Przejdziemy ją lekko? Będzie miejsce w szpitalu? Czy naszych bliskich da się uchronić? Jeśli zachoruje dziecko, to powinno zostać w placówce czy w domu? Czy mamy wybór? A może go nie mamy?

Od miesięcy doświadczamy niepewności związanej ze śmiercią. Do tego klimat polityczny, niezależnie od poglądów, wywindował ten stres jeszcze bardziej w górę. Z jednej strony wszyscy jesteśmy w tym razem, w tej rzeczywistości, która nas otacza. Jednocześnie zapominając, że to jest coś, co nas łączy. A dodatkowo to „razem” nie oznacza, że „jednakowo”, bo jednak inaczej.

Utrata kontaktu z bliskimi

Przez to wszystko, co obecnie dzieje się na świecie, prawdopodobnie doświadczaliśmy utraty kontaktu z bliskimi. Rozluźniliśmy więzi z przyjaciółmi. Może mamy kryzys zaufania do siebie. Z pewnością zmieniliśmy też podejście do pracy, wyobrażeń, planów. Nasze życie prawdopodobnie wywróciło się do góry nogami. Media społecznościowe i inne sugerowały nam, byśmy byli na bieżąco z informacjami dotyczącymi sytuacji epidemiologicznej w Polsce. Pomagała im w tym nasza naturalna ciekawość: Jak inni reagują?  Czy wszyscy moi znajomi są zdrowi? Kiedy to się skończy? Czy naprawdę ograniczenia spotkań są konieczne?

Trzeba przyznać, że ostatnio działo się tak dużo, że chcąc być z informacjami na bieżąco i próbując co chwilę nadrabiać zaległości, nie jesteśmy obecni tu i teraz. Unikamy domowników, zatapiamy się w wiadomościach ze świata… A możemy przecież wykorzystać czas wspólny na coś dobrego. Zamiast rozmawiać tylko o tym, co dzieje się na świecie – możemy pomyśleć o tym, co między nami… I zadbać o to, by to coś było wyjątkowo piękne.

Zamiast budowania relacji, choćby dzięki przymusowemu niejako spędzaniu czasu razem, często nawet w rozmowach skupiamy się na tym, co dzieje się w świecie. Każda rozmowa dotyczy właśnie tego. A to sprawia, że coraz trudniej jest być naprawdę razem, co prowadzi do zamknięcia i poszerzania poczucia samotności w związku.  Szukanie i zanurzanie się w tych wszystkich informacjach może tez pełnić inne funkcje jak np. zanurzanie się w emocje, które tam są, ale też odcinanie się ode emocji, które są trudne do zniesienia w związku.

Świat zewnętrzny ujawnia istniejące kryzysy

Być może jest tak, że telefon jest Ci potrzebny do tego, aby odciąć się od emocji i tego wszystkiego, co dzieje się obecnie… a może to już jakaś stałość, która w Twoim związku panuje od dłuższego czasu, a w obliczu aktualnych wydarzeń nasiliła się jeszcze bardziej?

Dzieje się tak szczególnie u par, których kryzys był już wcześniej. Aktualna sytuacja tylko odsłania ten kryzys. Dla par, których problemem był brak czasu, który nie był spowodowany większym kryzysem to obecna sytuacja jest szansą i okazją do tego, aby budować więź, wreszcie znaleźć przestrzeń na to, na co wcześniej było trudno. Będąc zamkniętym ze sobą przez 24h/ dobę trzeba się skonfrontować z tymi rzeczami, które wcześniej były zasłonięte pracą i obowiązkami poza domem. To wszystko może sprawiać, że niektóre osoby mogą doświadczać różnych stanów i emocji, których doświadczają pierwszy raz w swoim życiu. Trudno może być się w tym odnaleźć, rozumieć je, czy przyjmować. Mowa o obniżonym nastroju, lękach, atakach paniki, stanach depresyjnych. Ważne jest umieć sobie w tym towarzyszyć mówiąc „martwię się o Ciebie”, zamiast „ wkurzasz mnie, kiedy tak się  zachowujesz”.

Wszystko to sprawia, że zaczynamy poznawać swoje nowe oblicza, swoje nowe granice, jesteśmy wciąż głodni bliskości i jednocześnie trudniej nam po nią sięgać. Niby chodzimy po tych samych ulicach, korzystamy z tych samych miejsc, mijamy ludzi, a jednocześnie wszystko to staje się jakby inne i obce. Nasze życie domowe, zawodowe, społeczne zmieniło się całkowicie, a co więcej nie wiemy, jak nasza nowa normalność długo potrwa…i jak będzie dalej wyglądać. Na razie wierzymy, że wkrótce wszystko wróci do normy, choć i ta wiara powoli zamienia się w bezradność. Jednak nieprzewidywalność, która nas spotkała odbija co raz to większe piętno na naszych relacjach.

Straty przed którymi uciekamy oddalając się bardziej

Doświadczyliśmy ogromu strat w tym roku, z czym nierozerwalnie związany jest smutek. O stracie możesz posłuchać więcej tutaj. Jesteśmy trochę jak w zawieszeniu czekając co się wydarzy, rzadko biorąc sprawy w swoje ręce jeśli chodzi o związek, wciąż wierząc, że nasza relacja wytrzyma ciężar tego, co na nas spadło. Im bardziej czujemy, że relacja tego nie dźwiga, tym łatwiej znów zanurzać nam się w świat wirtualny i sięgać po telefon, topić się w mediach społecznościowych. I te, choć z jednej strony są furtką do świata, to jednocześnie są zamykaniem drzwi do świata związku.

Chciałabym zaproponować Wam coś innego, by próbować wyjść z zakleszczenia, czy impasu, w którym się znajdujemy.

Nasze mechanizmy radzenia sobie w sytuacjach trudnych przy intensywności doznań jakich doświadczamy stają się jeszcze bardziej ekstremalne. Jeśli radzimy sobie ze stresem tak, że:

  •       Wycofujemy się
  •       Unikamy i chowamy się
  •       Przestajemy rozmawiać
  •       Wpadamy w wir pracy
  •       Nadwyrężamy swoje ciało

Teraz może to się stać jeszcze bardziej intensywne. Co więcej pary tańczą ze sobą taniec. Ten, który się martwi zaczyna martwić się jeszcze bardziej, drugi go uspokaja, bo sam martwić się nie chce, co nie znaczy, że pod spodem nie doświadcza smutku, czy napięcia. Często właśnie dlatego tak bardzo uspokaja tego drugiego, by samemu nie doświadczać tych uczuć. To taniec, który pary tańczą bez względu jaka emocja gra im w duszy, albo jakiej nie chcą słyszeć. Jeśli weźmiemy złość, to jeden się złości, a drugi uspokaja itd.

Łyk równowagi

Kiedy świat zewnętrzny przynosi nam problemy to jednocześnie może wzmacniać więź w związku, jak i kryzys i uwydatniać różnice jakie są pomiędzy parterami. Jeśli kryzys świata zewnętrznego zaostrza istniejące napięcia, to warto zająć się najpierw powrotem do równowagi i swoimi napięciami, o których więcej możecie posłuchać w mojej rozmowie z Kasią Kalinowską, a potem w strefie równowagi zająć się wcześniejszymi napięciami.

Ale taki byłby kierunek pracy ze stresem: regulowanie go i wytrzymywanie. Może się zdziwisz,… jak to wytrzymywać stres?

Po pierwsze ważne jest, aby szukać metod i strategii działań, które są możliwe, które być może są inne niż do tej pory, aby regulacja mogła nastąpić, bo kiedyś np. działało wyjście do pracy, ćwiczenia na siłowni, a dziś praca w domu, a siłownia zamknięta. To jest niezbędne, by zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Dodatkowo wytrzymywanie stresu, a więc radzenie sobie z bezradnością przed którą uciekaliśmy przez wiele lat, a teraz uciekać już się nie da. Ale bezradność i wytrzymywanie stresu sprawia też, że w sytuacjach kryzysowych (a ta w której jesteśmy wszyscy zanurzeni jest taka…) możemy wykorzystywać te impulsy do spraw, które są dla nas najistotniejsze, by się nie wypalać i nie przykuwać kajdanami do zmartwień i niechęci do wychodzenia z łóżka.

Granice i ich ustalanie

Aby to zrobić niesamowicie istotne jest ustalanie granic. Cały kurs na temat tego jak wykorzystywać swoją złość, smutek i tym samym granice jest dostępny tutaj. Wiem, że praca nad sobą może też być trudna i w tym czasie, ale jedna z osób, z którymi pracuje powiedziała mi ostatnio:

„Bałam się rozmawiać o tym, co pod spodem, o złości, nawet nie chciałam już przychodzić, ale dzisiaj czuję, że kiedy się tym zajmujemy to rozmawiania o tym, co na świecie, o faktach, o bieżących trudnościach, o których wydawało mi się że muszę porozmawiać przyniesie mi ulgę. Ale nie przyniosło i ku mojemu zaskoczeniu, to co przyniosło mi ulgę to rozmawianie o złości o granicach, o tym co tak bardzo domagało się ukrycia”

Wsparcie dla par

Część osób będzie miała chęć, aby się zaangażować, jeśli nie w pracy nad swoimi granicami i złością to jednak będzie chciała zrobić coś, co może przynieść trochę spokoju, choć samo działanie ku temu też nie musi być łatwe. Część osób zamiast kłócić się o poglądy, podchodzić do siebie z nieufnością, wściekłością, wycofaniem, czy też oceną będzie chciała się dogadać. Dlatego też specjalnie na ten trudny czas przygotowałam bezpłatny kurs mailowy Jak rozmawiać, aby się dogadać.

Kiedy ta złość tak bardzo nam towarzyszy czujemy często niezrozumienie i samotność. Wydaje nam się, że nasze poglądy i to, jak myślimy ma kolory tęczy, a ta druga strona widzi tylko jeden kolor. I to nie prawda. Zwykle po obu stronach czegoś nie dostrzegamy. I jedyny wpływ jaki posiadamy, to wpływ na siebie. Być może w tym trudzie, który nas dotyka będziemy musieli włożyć jeszcze więcej wysiłku niż wtedy, gdyby świat zewnętrzny byłby spokojny. Ale to wydaje się konieczne, by uratować więź i relację, by nie pogłębiać trudności.

Jeśli więc czujesz, że większość czasu, który spędzacie razem polega na wypełnianiu logistycznego ogarniania domu, albo wpatrywania się w święcącą na biało niebiesko twarz drugiej połówki, na którą pada światło telefonu może warto zauważyć ten sygnał ostrzegawczy i zacząć coś z nim stopniowo zrobić. Bez dużych wymagań, bez presji, że w jednej rozmowie ma się zadziać wszystko, bez nacisku, że trzeba więcej. Stopniowo, małymi krokami, ale w kierunku, który jest tym na czym nam zależy.

Co można zrobić, by wydobywać się z samotności w związku?

Możesz zacząć od tego bezpłatnego kursu Jak rozmawiać, aby się dogadać albo wdrożyć kilka kroków, o których piszę poniżej. Możesz też zrobić jedno i drugie. To powinno zadziałać najlepiej 😉 A zatem przejdźmy do możliwości, które pozwalają na zmianę.

 1. Zaproponuj 15 minut rozmowy dziennie.

To może być „szybka randka”, w której zostaną przełamane rutyny, w jakich poruszamy się do tej pory np. wspólny spacer, poranna kawa, wspólna kąpiel, czy też posiłek. Nie ma znaczenia do końca, co to będzie. Ważne jest przełamanie schematu i SPOTKANIE.

Trudno oczekiwać, aby te 15 minut, czy jedna rozmowa rozwiązała problem, jednak warto zaczynać małymi krokami. Jeśli jest tak trudno, że trudno jest rozmawiać, napiszcie do siebie list.

2. Doceń wysiłek i zaangażowanie.

Kiedy Twoja druga połówka zgodzi się na taką randkę, spotkanie, koniecznie to doceń.

Możesz mieć myśli „przecież to ja zaaranżowałem, teraz niech ona coś zrobi”, albo „to zawsze ja inicjuje i jeszcze mam być wdzięczna, że się łaskawie zgodził”. Powstrzymaj te myśli. Zachowaj je dla siebie siebie. Ale zauważ i przyjrzyj się im. Zobacz, o czym są.

  • Czy mówią o tym, że to trudne?
  • Że Ciebie też to dużo kosztowało?
  • Że potrzebujesz też docenienia?

Pogratuluj sobie. Doceń też siebie, bo przecież tym działaniem też działasz na rzecz siebie, a nie tylko drugiej osoby. To WAM ma być lepiej. Możesz więc powiedzieć. „Wiem, że przez ostatnie sytuacje to mogło być trudne, cieszę się, że dołączyłeś” itp.

3. Zakończ rywalizację o żale.

Każde z Was jest w trudnej sytuacji i być może w trudnych emocjach, nie da się ich zważyć ani zmierzyć, by zobaczyć kto ma gorzej, kto ma tego więcej. Warto zacząć uznawać, że każdy niesie swój trud i nie nam oceniać, jak duży ma druga osoba. Warto nauczyć się przyjmować, że ma tak duży, jak czuje. Co więcej. Uznanie czyjegoś doświadczenia nie unieważnia naszego.

4. Jedna rozmowa = Jeden problem

Jeśli uda Wam się spotkać dotknij tylko jednego aspektu., większa ilość może Was przytłoczyć i doprowadzić do kolejnej kłótni, a potem błędnego utwierdzenia, że każde spotkanie grozi kłótnią, więc lepiej tego unikać.

5. Słuchaj i bądź ciekawy.

Nastaw się w tej rozmowie na drugą połówkę. Niech ona ma czas na mówienie. Przypomnij sobie, co Tobie pomaga, kiedy jest trudno? Zwykle to, co pomaga ludziom to bycie wysłuchanym, tylko wtedy przestają czuć się samotni.

Tak więc, by nie czuć się samotnym potrzebujemy drugiego człowieka. Niech dla Twojej drugiej połówki to będzie Twoja osoba. Bądź przykładem pamiętaj! Słuchanie nie jest równoznaczne ze zgodą na to, co słyszymy.

Możesz powiedzieć np. „Powiedz mi coś więcej” zamiast „to nie moja wina/ o co Ci chodzi, znowu masz pretensje/ to nie prawda” używaj takich czasowników, jak „widzę”, „słyszę Cię”, „chcę poznać / dowiedzieć się o Tobie…”

Rozmowy, które prowadzą do porozumienia często generują trudne emocje. Nie martw się tym, one muszą mieć swoje ujście i pamiętaj: Nie jesteś odpowiedzialny za negatywne emocje, jeśli używasz języka empatii.

6. Zauważ, że bycie kochanym, a bycie pożądanym to nie to samo.

Zadbaj o obydwie sfery. Zrób po jednej rzeczy, aby druga połówka mogła czuć się kochana i po jednej, aby mogła czuć, że ją pożądasz.

7. Pytaj zamiast oceniać

Nie przypisuj złych intencji drugiej osobie. Wiele dzieje się w naszych głowach i wyobrażeniach. Nawet jak masz ocenę w głowie, zatrzymaj ją dla siebie i zamiast tego zapytaj:

  • „Co masz na myśli?”
  • „Jak to wygląda u Ciebie?”
  • „Powiedz mi o tym coś więcej…”
  • „Nie wiem, czy dobrze rozumiem, czy to jest tak, że…?”

8. Planuj wspólne przyjemności.

Często pary wychodzące z kryzysu fiksują się na tym, by rozmawiać o tym co trudne tak często, że aż zniechęcają ich emocje, z którymi są. I chociaż to trudne, to warto zadbać też o czas, który nie koncentruje się na rzeczach trudnych, a na tych przyjemnych. Może nie będzie to łatwe, kiedy macie wiele napięcia. Wybierzcie coś neutralnego, co niejako zanurzy Was z zabawę, w dobrą chwilę, by na moment poczuć dawne uczucia. Ciesz się tą chwilą.

9. Miej cierpliwość.

Bo każdego dnia może trzeba zaczynać od punktu pierwszego, by to co w punkcie 9, mogło stać się nową rutyną. Bardzo mocno trzymam kciuki za Wasze wszelki działania, które prowadzą Was ku kontaktowi ze sobą.

10. Poznaj inne spojrzenie.

Jeśli masz chęć zrobić coś więcej i wymieniać się poglądami z innymi parami zapraszam Cię do grupy Rozmowy Między Parami. Będzie mi też miło jeśli podzielisz się refleksją po przeczytanym artykule, jak Ty o tym myślisz? Możesz to zrobić w komentarzu, pod postem, albo pisząc na [email protected]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie widoczny dla innych użytkowników. Pola wymagane oznaczone są znakiem *