9 objawów, że relacja się rozpada

9 objawów, że relacja się rozpada

W tym artykule chciałabym opowiedzieć Ci o tym, w jaki sposób rozpoznać, że nasz związek przeżywa kryzys oraz na jakie sygnały alarmowe zwrócić szczególną uwagę. Opiszę 9 objawów wypalenia, które można traktować jako objawy rozpadu związku. Dowiesz się także co robić, kiedy zauważysz je w swojej relacji. A to, o czym szczegółowo przeczytasz w artykule, znajdziesz w spisie treści.

Spis treści:

1. 9 objawów rozpadu związku:

2. 8 wskazówek, jak skutecznie zadbać o siebie, gdy związek się rozpada

 

9 objawów rozpadu związku

Zwykle myślimy o związku na dwa sposoby.

Pierwszy – tworzymy wizję idealną i jesteśmy zachłyśnięci tym, jak wspaniałą osobę spotkaliśmy. Krótko po tym rozczarowujemy się, gdy pojawia się rzeczywistość.

Drugi sposób myślenia o relacji to myślenie o czymś, co nas niszczy, co jest toksyczne.

Jak każda skrajność, żaden z tych sposobów nie jest wskazany.

Istnieje jeszcze trzeci stan – spokój. Teoretycznie stan bardzo pożądany, a jednak trudny do wytrzymania. Kiedy pojawia się spokój, zaczynamy przeżywać napięcie.

Stabilność i poczucie bezpieczeństwa wywołuje u niektórych osób poczucie zagrożenia. To paradoks. Dopisujemy do tego różne przekonania i lęki. Zastanawiamy się, czy nie jest nudno, a może to nie jest do końca miłość, może to już przyzwyczajenie?

Poczucie stabilności i bezpieczeństwa w relacji jest czymś, czego wszyscy pragniemy, ale czego wielu z nas się obawia. Można więc powiedzieć, że widzimy sygnały alarmowe nie tam, gdzie one rzeczywiście są. Często bagatelizujemy te sygnały, które są alarmujące i uznajemy je za przesadę.

Jak więc rozpoznać te sygnały, które mówią nam o tym, że coś się w relacji wypala? Jakie są objawy rozpadu związku?

 

1. Lęk, że jestem nie w takiej relacji, jak potrzebuję

Pozwól, że pokażę Ci to na przykładzie. Wyobraź sobie taką sytuację… Ania siedziała wieczorem na kanapie i pomyślała, że to, w czym jest, chyba nie jest tym, czego potrzebuje. Niby jest wszystko w porządku, bo przecież od czasu do czasu mają jakiś wspólny czas. Mają dom, pracę, dzieci, wszystko się układa. Szybko odgoniła te myśli, bo zawsze słyszała od innych, że „nie powinna narzekać, bo ma tak dobrze”.

Co Ania zrobiła? Zakopała sygnał o swoich niezaspokojonych potrzebach.

Który to już wieczór z kolei? Nie zliczy, ile ich było.

Co ją blokuje, by o tym powiedzieć? Właściwie sama nie wie, jednak mogą stać za tym różne powody.

Lęk przed zobaczeniem, w jak niszczącej relacji jest.

Być może obawia się, że jak się zagłębi w to, w czym jest, to zobaczy, że tkwi w niszczącym związku. Sama ta myśl i nazwanie tego w ten sposób sprawia, że Ania widzi to, co jest, ale odwraca oczy. Podobnie jak małe dziecko, które zakrywa ręką twarz i myśli, że go nie widać. To magiczne myślenie (mechanizm psychologiczny) powoduje, że zakopujemy swoje potrzeby jeszcze głębiej, gdzieś na dno. Z pewnością odbije się to nam czkawką.

Po pierwsze partner może nigdy nie wiedzieć, że chcieliśmy coś inaczej. Może nie rozumieć naszych zachowań. Nigdy też nie ma szans zareagować tak, jak potrzebujemy, bo skąd?

W Ani pojawia się myśl „ale przecież on nawet nie jest zainteresowany tym, aby zareagować na moje potrzeby”.

Ania, zakopując tę sprawę pod dywan, nigdy nie ma szansy sprawdzić, czy jeśli zacznie mówić w sposób konstruktywny, jej partner zareaguje, zmieni podejście, odpowie na jej potrzeby. Zwykle swoje niezaspokojone potrzeby komunikujemy poprzez żal i pretensję. Cóż… nie znam osoby, która byłaby w stanie w ten sposób konstruowany komunikat odczytać bez wchodzenia w emocje. To gwarantuje konflikt. 

 To właśnie otwieranie trudnych spraw ma szanse pokazać nam trudne rzeczy, ale też te dobre i ma szansę być odpowiedzią na te wątpliwości, które względem związku mamy.

Może być jednak też tak, że Ani przeczucia są dobre i rzeczywiście jej relacja jest niszcząca i nie ma w niej szans na zmianę. Ania jednak nie odchodzi z innego powodu, np. lęku przed samotnością, który opisałam w kolejnych punktach.

Czasem doświadczamy lęku, by spojrzeć realnie i zmierzyć się z tym, co zobaczymy. To będzie od nas wymagało jakichś działań. Czasem to lęk przed zaglądaniem w nieznane i może okazać się, że kiedy zaczynamy się konfrontować, to on maleje, bo realność jest inna niż ta, której się spodziewamy.

9 objawów, że relacja się rozpada - smutna kobieta siedząca na łóżku, płacze, bo dostrzegła objawy rozpadu związku - Marita Woźny

Przekonania, że nie powinnam narzekać.

Ania w swoim życiu wiele razy usłyszała od bliskich osób, zwłaszcza matki,  że tyle narzeka, a ma takiego dobrego męża. I oczywiście ona zdaje sobie sprawę z tego, że w pewnych aspektach ma dobre życie. Jednak czy to oznacza, że ma rezygnować ze swoich potrzeb i pragnień? Czy to ma jej wystarczyć do tego, by była szczęśliwa?

Jej matka tkwiła w toksycznej relacji długie lata. Uznaje więc, że jak on nie pije, nie pali, chodzi do pracy i zajmuje się dziećmi, to jest szczyt marzeń tego, co można mieć w związku. 

Ania jednak uważa, że mogłaby mieć w życiu coś więcej, bo nie czuje się szczęśliwa. 

Nie odchodzi z relacji ani nie zagląda do tego, co trudne, bo zaczyna patrzeć na siebie jak na egoistkę, sama unieważnia swoje potrzeby.

W jednej chwili wścieka się, że inni, tudzież matka wciskają jej takie przekonania, a z drugiej nie potrafi z tej złości zrobić użytku. Obraca ją ostatecznie przeciwko sobie, racjonalizując problem i umniejszając swoim potrzebom. Ostatecznie stwierdza, że „przecież przesadzam, nie ma się czego czepiać”.

Wzmacnia w sobie przekonania, które już nie wie, czy jest cudze, czy jej własne, że powinna poczekać (chociaż czeka 7 lat), bo może jednak ten związek zmieni się na lepsze. Ma poczucie, że za szybko skreśla drugą osobę i że powinna dać szansę. Zupełnie nie wie, kiedy powiedzieć stop tej sytuacji.

Balansuje więc, w takiej ambiwalencji już od dłuższego czasu, a złość na partnera tylko narasta.

Czy jednak nie jest to skumulowana złość, po części na niego za to, czego jej nie daje, ale w drugiej części na samą siebie za to, że nie podejmuje działania?

 

2. Lęk przed samotnością

Samotność jest przerażająca dla wielu osób. Lęk ten jest napędzany przekonaniami, stereotypami, które utwierdzają w przekonaniu, że jeśli np. kobieta ma męża, to jest z nią wszystko w porządku.

Inne przekonanie to to, że jeśli rodzina jest pełna to… (dokończ zdanie po swojemu) – pojawia się tutaj ciąg całych argumentów, które najczęściej są wdrukowanymi przekonaniami. Te rzeczy są tak silnie w nas zakorzenione, że nie pozwalamy sobie nawet z nimi dyskutować. 

Jednak nie każda rodzina jest wzorem dla dzieci i czasami lepiej się rozstać. 

Kobiety się tego wstydzą

Myśl o rozstaniu, o byciu samą przeraża wiele kobiet. Wiele kobiet wstydzi się rozpadu związku, rozwodu, samotności. Łączą one ze sobą przekonania, że skoro jestem sama, to coś ze mną jest nie tak.

Jednak istnieje różnica między byciem samemu a byciem samotnym. I to często fakt, że te dwa pojęcia sklejamy ze sobą i traktujemy je jak tożsame, sprawia, że trudniej nam zdecydować się na bycie samemu, na samodzielność. A to są dwa różne stany. 

Niedawno w internecie znalazłam taki cytat, którym chcę się z Tobą podzielić:

Mam do Ciebie pytanie. Kiedy nikt nie budzi Cię rano i nikt nie czeka na Ciebie w nocy, masz wolność i możesz robić, co tylko zechcesz, jakbyś to nazwał? Wolność, czy samotność?

A jak to jest u Ciebie?

 

3. Lęk o dzieci

Bycie ze sobą wyłącznie ze względu na dzieci jest złym pomysłem. Niczego nieświadome dziecko zaczyna czuć w pewnym momencie presję. Widzi ono, że kiedy jest – rodzice są razem i są ze sobą zgodni. Kiedy to nie wystarcza, nieświadomie zaczyna szukać mocniejszych sposobów na złączenie rodziców, może generować objawy.

Od najłagodniejszych do bardziej tragicznych w skutkach, bo im dłużej to trwa, tym większe napięcie w dziecku. Dziecko samo nie jest w stanie sobie z tym poradzić. Kiedy parze trudno jest się dogadać, to ich dziecko może zaczynać czuć się winne. Może nie potrafi tego nazwać, ale przeżywa siebie, jako niewystarczające, jako nie dość dobre, by rodzina mogła być razem.

To ogromne uwikłanie i obciążenie dziecka, ogromne koszty emocjonalne, które ono ponosi. Więcej o sytuacji, gdy dziecko jest sposobem na kryzys w związku, pisałam tutaj: „Dziecko jako sposób na kryzys w związku”.

Rozstanie nigdy nie jest łatwe i zawsze powoduje wiele trudu. To trudny dylemat „odejść, czy zostać”, bo każda sytuacja niesie ze sobą straty i coś odbiera dzieciom.

 

4. „Niech on/a się zmieni”

W kontrze do punktu pierwszego, w którym mowa o blokowaniu swoich potrzeb, przyjrzyjmy się sytuacji Adama, który w pewnym sensie również blokuje swoje potrzeby, jednak ma inną strategię na poradzenie sobie z nimi. 

Adam podobnie jak Ania jest w dobrym związku, jednak ciągle mu czegoś brakuje. Trochę się obawia, że coś straci, że może coś go w życiu ominie, może czeka go coś lepszego.

Postanawia iść na terapię. Tam przyglądając się temu, w jaki sposób tworzy związki, dowiaduje się o sobie trudnych rzeczy. Konfrontuje się ze swoimi wymaganiami i roszczeniami. Widzi, jak bardzo nastawienie na „ja”, „dla mnie” sprawia, że zamiast rozmów o potrzebach wychodzą pretensje i oczekiwania, wręcz żądania, co druga osoba powinna zmienić. 

To było dla niego bardzo trudne, aby się z tym skonfrontować. Przez lata ze strachu przed tym, że zobaczy, że chciał zmienić partnerkę, zamiast postarać się ją zrozumieć i zaakceptować, niszczył związek.

Teraz ona chce separacji, a jemu wali się świat. To jej decyzja o odejściu spowodowała, że wybrał się na terapię. Zobaczył, że ma w sobie traumy, które trzeba wyleczyć i się nimi zaopiekować. To ważne odkrycia, bardzo rozwojowe i budujące… Uwalniające też drugą osobę. Czasem jednak dowiadujemy się o nich za późno, by móc ocalić relację.

 

5. Mniej rozmów/ mniej czasu

U Sylwii i Jacka jest jak w każdym związku, mają lepszy i gorszy czas. Ale mówią sobie, że to normalne, że każdy tak przecież ma.

Czasami jak Jacek się zezłości, to potrafi nie odzywać się kilka ładnych dni. Sylwię oczywiście to denerwuje, bo cały czas chodzi ze swoimi trudnymi emocjami, które podtrzymują stan złości, lęku, niepewności i bezradności. Obydwoje są tutaj bardzo spójni – często w ich opinii odpowiedzialny za taki stan jest czynnik zewnętrzny, który tworzy te niewygodne sytuacje. Tłumaczą to sobie:

  • Ehhh, teraz taki ciężki okres w pracy…
  • No tak, ale gdyby nasze dziecko się zachowywało w inny sposób…
  • No dobra, to pewnie dlatego, że nie możemy znaleźć wspólnego czasu…

Jak już znajdziemy ten czas, to każdy chce odetchnąć itd. Czas mija, dzieci są coraz starsze, Sylwia i Jacek jakiś czas temu zmienili pracę, a niegdyś ciche dni uległy wydłużeniu. Są ze sobą razem, z zewnątrz sąsiedzi widzą zgodne, poprawne małżeństwo, ale jak jest w środku? Sylwia już nie przeżywa tak jak kiedyś, w ogóle jakoś tak mało przeżywa…

Ta relacja zrobiła się dla niej bez emocji. Kocha Jacka, hmmm no może nie tak mocno, jak kiedyś, ale ma do niego uczucia, ale jest ich mniej, dużo mniej… Ciche dni to teraz ciche tygodnie, żyją razem, ale obok siebie.

Czy na prawdę milczenie jest złotem?

Kolejną lampką alarmową może być więc sytuacja, w której zauważasz, że w Waszym związku jest dużo mniej rozmów, albo pojawiają się tylko z okazji spraw logistycznych, np. jak zorganizować czas dzieciom, kiedy zrobić zakupy, co trzeba posprzątać i kiedy odwieźć dzieci na zajęcia dodatkowe.

Nie ma jednak przestrzeni i momentu na to, aby być ze sobą. O ważnych rzeczach się nie rozmawia, więcej czasu spędza się z telefonem lub przed komputerem.

Niby jakieś próby komunikacji istnieją, jednak najczęściej trudno jest rozmawiać, albo rozmowa kończy się dziką awanturą lub cichymi dniami. To jest wyraźny sygnał, że trzeba coś z tym zrobić, nawet jeśli to są momenty, które przeplatają się z dobrymi momentami, tym bardziej zachęcam do reakcji.

Bo to jeszcze czas, kiedy sporo rzeczy można naprawić i zmienić.

Im dłużej to trwa, tym do większego kryzysu to prowadzi i tym bliżej rozpadu.

 

6. „Było nam przecież tak dobrze”

Agata nie czuje się szczęśliwa, od dłuższego czasu żyje pielęgnowaniem wspomnień, wspaniałych wspomnień. A jest ich bardzo dużo. Pamięta, jak to wszystko się zaczęło, jak stojąc na sali pełnej ludzi, rozmawiała ze znajomym, aż w pewnym momencie pojawił się on.

Podszedł do niej z pięknym uśmiechem i zapytał „czy mogę Panią zaprosić do tańca?”.

Czuła w tym uśmiechu to coś, a jej całe wnętrze ożyło. Wziął ją za rękę i wyszli przed salę. W pierwszej chwili pomyślała „co on robi, gdzie mnie prowadzi…”. Nie zdążyła się jednak długo zastanowić, a on porwał ją do tańca w deszczu, w rytm romantycznej muzyki. Nie miało znaczenia, że on był wytrawnym tancerzem, a ona dopiero uczyła się kroków. Prowadził ją i płynęli w tym tańcu, wpatrzeni w swoje oczy.

Ma takich wspomnień mnóstwo, kiedy robili razem coś szalonego i wyjątkowego, kiedy on nagle zmieniał plany i robił coś, co wywoływało uśmiech na jej twarzy. To były proste gesty, nie przeszkadzało jej nawet to, że nie lubi zmian. Chętnie oddawała mu kontrolę i dawała się prowadzić.

Czas, jaki spędzali razem, był niesamowity i magiczny. To było przyciąganie, jakiego nie czuła z nikim innym.

Z czasem, kiedy pojawiła się codzienność, wiele rzeczy się zmieniło. Akceptowała to i rozumiała, że przecież sielanka nie będzie trwać wiecznie, ale od dłuższego czasu nie budują już wspólnych wspomnień.

Nie ma nic złego w takich powrotach do dobrych dni. Wręcz przeciwnie – dla wielu skonfliktowanych par taki powroty do tego, co było, mogą być bardzo ożywiające.

Często pary, które są w kryzysie, wracają na terapii do tego, co ich połączyło, co było wyjątkowe. Jednak kiedy minione wspomnienia to jedyny argument, dla którego jesteśmy razem, to czas, aby zrobić jakiś ruch. Sprawdzić, czy jesteśmy w stanie dalej je wspólnie budować, czy jedyne, co nam zostaje, to zachować je w pamięci i się pożegnać. 

9 objawów, że relacja się rozpada - mężczyzna zasłaniający twarz dłonią siedzący obok kobiety, która ma założone ręce - Marita Woźny

7. Samotność staje się przyjemna

Miłosz spędza kolejny wieczór w samotności. Ona wyszła. Codziennie ma jakieś sprawy do załatwienia. A to trzeba wesprzeć przyjaciółkę, a to pomóc matce, a to w pracy dokończyć projekt, albo iść wreszcie się wyluzować z koleżankami na piwo.

Miłosza bardzo to irytowało i kłócił z Dominiką o te samotne wieczory. Nigdy jej nie zabraniał wyjść, jednak od dłuższego czasu ma wrażenie, że to tylko wymówka, a Dominika ucieka z domu, by nie być z nim. Przez pewien czas miał nadzieję, że się myli. 

Awantury stały się tak męczące i dokuczliwe, że od pewnego momentu zaczyna zauważać u siebie objaw, z którym nie wie, co zrobić… Mianowicie, kiedy Dominika wychodzi, on zaczyna czuć ulgę, a nie tęsknotę. Bycie bez niej stało się przyjemne.

Ważne jest umieć być bez drugiej osoby. Część par ma problem z rozdzielaniem się i spędzaniem czasu oddzielnie, jednak kiedy tęsknota zanika, a bycie bez tej osoby staje się ulgą, to jest to bardzo duży, wyraźny sygnał alarmowy do tego, aby zastanowić się, dlaczego nadal jesteśmy w takim położeniu i się na to zgadzamy.

Więcej o samotności w związku i o tym, jak z niej wychodzić, możesz poczytać w artykule „Razem, a jednak osobno – czyli o samotności w związku”.

 

8. Brakuje małych poświęceń

Halina wstała wcześniej, jest sobota, robi sobie kawę i myśli „zrobię Andrzejowi, posiedzimy sobie razem”.

Sylwia idzie do sklepu i widzi ulubione żelki Rafała, bierze kilka, bo wie, jak bardzo je uwielbia, chce wywołać uśmiech na jego twarzy.

Oskar dostaje telefon od Iwony, że zmarł jej chomik, wie jak była z nim związana, rezygnuje z pójścia dzisiaj na siłownię i zostaje z nią w domu.

Franek widzi, jak Monika jest zmęczona, jak dociska pracę, bo dostała awans i teraz ma milion razy więcej obowiązków. Wie, że jest jej teraz mniej, brakuje mu jej obecności, ale wie, że to dla niej ciężki czas. Jednak najbardziej jest mu szkoda, jak widzi, jak jej trudno. Choć ona się początkowo denerwuje, wyrywa ją z domu na spacer, zabiera na obiad, by mogła się odprężyć. Zajmuje się dziećmi, aby spokojnie, z czystą głową dokończyła swoje sprawy.

Kiedy zaczynasz robić rzeczy, w których zauważasz, że pomijasz drugą osobę lub to Ty jesteś pomijany/a, to sygnał alarmowy, by zająć się związkiem. By zacząć rozmawiać o tym, co się dzieje, a przynajmniej sprawdzić, czy powrót do drobnych czułości, które budują bliskość, jest możliwy.

Jeśli nie wiesz, jak odbudować bliskość w związku, a chcesz więcej materiałów na ten temat, dołącz do mojego bezpłatnego mailingu i przejdź ze mną drogę do bliskości. Dołączysz tutaj: „Jak (od)budować bliskość w związku”.

A Ty, jak reagujesz na niebycie ze sobą?

 

9. Chroni swoją prywatność

Anastazja wchodzi do kuchni, a Robert nerwowo zamyka laptopa. Innym razem wchodzi do łazienki, mieli zwyczaj, że kąpią się razem, a tu naciska na klamkę i… drzwi zamknięte.

Chwilę później Robert otwiera drzwi, a Anastazja zauważa świecący się telefon wystający delikatnie spod góry ubrań. Nie mówi nic, obserwuje i tłumaczy sobie „zbiegiem okoliczności”.

Jednak z czasem zauważa, że zmieniło się hasło do telefonu, można go odblokować wyłącznie na odcisk palca. Choć nigdy wcześniej nie było to dla niego problemem, aby telefon leżał w salonie, teraz zabiera go wszędzie tam, gdzie idzie.

Gdy pyta go, z kim pisze, odpowiada „z nikim”.

W związku każda osoba z pary potrzebuje swojej prywatności i przestrzeni. Warto jednak zwrócić uwagę, czy prywatność nie jest chroniona zbyt mocno i czy coś, co do tej pory funkcjonowało w jakiś sposób, nagle się zmieniło. Zmiana może wynikać nie tylko z powodu zainteresowania się drugiej osoby kimś innym. Warto też zobaczyć, czy nasza wcześniejsza kontrola nie ograniczała drugiej osoby i to reakcja na obronę swojej prywatności i w tle nie ma wcale osób trzecich. Nie ważne, jakie jest podłoże zmiany, pokazuje ona, że w związku dzieje się coś ważnego i trudnego i warto o tym rozmawiać.

 

Czy to zawsze oznacza koniec?

W związku obie strony coś wnoszą i bardzo ważna jest komunikacja. Natomiast jak jej nie ma, to właśnie w tym rzecz, że to osłabia więź. Jednorazowe sytuacje o niczym nie świadczą. Ważne jest, jak często te sytuacje się pojawiają, czy jest i jaka jest komunikacja i co druga osoba robi z tym komunikatem, czy reaguje? Bierze odpowiedzialność? Słucha? Czy unieważnia, zaprzecza?

Właśnie w tym rzecz, że od takich drobnych rzeczy” zaczyna się oddalenie i osłabienie więzi krok po kroku, dzień po dniu, po cichutku, a potem zaczyna się przerzucanie winą kto i co zrobił bądź czego nie zrobił. I z czasem tak się wszystko rozkręca, że jesteśmy w błędnym kole.

Każdy z tych punktów może zwiastować rozpad relacji, ale nie musi. Żaden z punktów indywidualnie nie świadczy o tym, że to już definitywny koniec. Wiele w relacji zależy od tego, co wspólnie z tym zrobimy jako para. Czy uda się o tym porozmawiać, czy jest wola po obu stronach, aby coś zmienić. 

Każdy z tych punktów może więc być lampką alarmową, która przypomni o tym, że tracimy coś, co jest dla nas ważne. Może też być lampką alarmową, którą zignorujemy, a problem pogłębi się mocniej i z czasem będzie dużo trudniej go odbudować. 

Jeśli jesteś w takim momencie, w którym nie wiesz, czy ten związek da się uratować i potrzebujesz znaleźć swoje odpowiedzi, zajrzyj do materiału w tym temacie: „Czy ten związek da się uratować?”. jasnoniebieski baner z okładką webinaru wyświetloną na laptopie o tytule czy ten związek da się uratować

8 wskazówek, jak skutecznie zadbać o siebie, gdy związek się rozpada

 

1.Zacznij od siebie

Najważniejszy związek, jaki tworzysz, to ten z samym sobą. Zastanów się, czego Ci brakuje i co możesz dać od siebie, np. praca nad własną złością, brak zaufania, którego nie jesteś w stanie odbudować, nie chcesz być w tej relacji itd.

2. O czym mówi postawa drugiej osoby?
  • Jakie ma intencje?
  • Jak reaguje na granice?
  • Czym kończy się obiecywanie zmiany, poprawy, jak wiele obietnic było?
  • Jakie granice zostały postawione, czy zostały postawione?
  • Czy druga osoba chce ratować związek, czy prowokuje do odrzucenia i wzięcia odpowiedzialności, bo sama nie chce podjąć tej decyzji?
  • Czy widać jakieś zmiany w zachowaniu, starania?
3. Rozmowa o aktualnej sytuacji w związku

Porozmawiajcie o tym, dlaczego związek się rozpada, czy widzicie szansę na ratowanie relacji, co każdy jest gotowy zmienić, a co nie. Podejmijcie kolejne kroki. Każdy z partnerów musi odpowiedzieć sobie na pytanie:

  • Czy jeszcze chcę ratować swój związek? 
  • Czy pomimo zranień, pomimo wielu nieudanych prób, wciąż chcę walczyć o tę relację?
4. Terapia

Bywa tak, że bardzo trudno jest nam poradzić sobie z pewnymi sytuacjami samodzielnie. Dlatego czasami, kiedy czujemy, że samodzielnie nie mamy siły zmagać się z jakąś trudnością, warto sięgnąć po wsparcie specjalisty.

5. Bądź w przeszłości tyle, ile trzeba

Bądź w przeszłości tyle ile trzeba, a potem ją zostaw. Rozmawiajcie o tym, czego zabrakło, co zostało zapomniane, co chcecie, aby było inaczej, co zabolało. A także o tym, jak na to reagować, mów o tym, co bolało Ciebie. To długie i częste rozmowy, jednak muszą mieć swój koniec. Sprawdzaj, czy można już zamknąć temat (czy jest jeszcze coś, co teraz chcemy omówić, by potem móc już do tego nie wracać).

6. Odbudowa zaufania

Bez zaufania nie da się stworzyć szczęśliwego związku.

7. Szukajcie zasobów

„Pamiętasz, dokąd poszliście na pierwszy spacer? Co jedliście na pierwszej randce? Na jakim koncercie po raz pierwszy złapaliście się za ręce? Spróbujcie przejść się znowu dawnymi szlakami. To pozwoli przypomnieć sobie to, co kiedyś Was połączyło i być może zrozumiecie, dlaczego warto ratować Wasz związek przed rozpadem. Warto znaleźć czas na bycie razem. Może wyjazd tylko we dwoje w miejsce, w którym spędziliście swoje pierwsze wakacje?”

Powroty do przeszłości: Dlaczego ze wszystkich osób na świecie wybrał_m właśnie tą? 

8. Twój związek jest Twój – nie oglądaj się na innych

W każdym związku jest kryzys. Nie każdy o nim mówi. Porównywanie podkopuje zaufanie i rani. Umniejsza też Twoje poczucie własnej wartości.

Po przeczytaniu tego artykułu możesz mieć dwa różne odczucia. Pierwsze – sytuacje, które opisałam, są Ci w większości znane, spotykasz je w swoim życiu, ale czujesz zmęczenie i nie chce Ci się walczyć o tę relację. Jeśli jesteś w takim momencie, że zamierzasz się rozstać i nie wiesz, jak poradzić sobie po rozstaniu, jak porozmawiać z drugą osobą o końcu, to przygotowałam dla Ciebie materiał „Jak się poskładać po rozstaniu”.

biały baner z wyświetloną okładką webinaru dotyczącego objawów rozpadu związku

 

Możesz być też osobą, która jeszcze nie podjęła jeszcze decyzji o rozstaniu i choć opisane wydarzenia się pojawiają w Waszym związku, to nadal jesteś w momencie wahania czy odejść, czy zostać. Dla Ciebie przygotowałam materiał, który może pomóc Ci odpowiedzieć na Twoje pytanie, co w tej sytuacji zrobić. Jeśli to dotyczy Ciebie, to zajrzyj do materiału „Czy ten związek da się uratować”.

jasnoniebieski baner z okładką webinaru wyświetloną na laptopie o tytule czy ten związek da się uratować

Znasz jeszcze inne sygnały alarmowe, na które warto zwrócić uwagę? Daj znać w komentarzu.

 

W związku z tym, że w social mediach ten wpis wywołał wiele emocji i różnych podejść do tematu, postanowiłam omówić te wątki w osobnym materiale. Zrobiliśmy pogadankę, jeśli więc temat Cię interesuje, możesz dodatkowo obejrzeć nagranie poniżej.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *