fbpx
Rodzicielstwo i związek
Rodzicielstwo i związek

Jako rodzice często skupiamy się na dzieciach do tego stopnia, że trudno nam pamiętać nie tylko o sobie, ale też o relacji z drugą połówką. Zanim pojawią się dzieci o samym rodzicielstwie mamy inne wyobrażenia niż w chwili, gdy realnie stajemy przed tym zadaniem. Zapewne słyszałeś w swoim życiu wiele porad na temat wychowywania od osób, „najbardziej” doświadczonych w rodzicielstwie, czyli tych, którzy dzieci nie mają. Podejmując decyzję o zostaniu rodzicem albo w okresie ciąży możliwe, że i Tobie zdarzyło się przeczytać wiele na temat „doskonałego” rodzicielstwa. Dziecko niewątpliwie potrzebuje naszej uwagi, czułości i wspólnego spędzania czasu. Ale, choć to trudne – nie można w tym wszystkim zapomnieć o dorosłych.

Czym jest rodzicielstwo?

Rodzicielstwo z pewnością jest wyzwaniem i wcale nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać. Każdy jest w stanie odnaleźć w swoim dzieciństwie coś trudnego, czego nie mogę pominąć w obliczu trwającego cyklu spotkań DDA/DDD w związku. Własne dzieci – rzecz jasna – chcemy od tego uchronić i dlatego w wielu przypadkach potrafimy nawet zrezygnować z siebie, by tylko im było dobrze. Niestety – nie ma skutecznego elementarza dla rodziców, który pozwoliłby uniknąć ich potomstwu wszelkich traum.

Każde dziecko jest indywidualną jednostką, każde może mieć inne potrzeby od pozostałych i każde może na swój sposób przeżywać różne sytuacje. Niezależnie od tego, jak będziemy się starać – nie zapewnimy dzieciom wygodnego, cudownego życia w dorosłości. Jeśli jednak będąc rodzicami pozwolimy sobie na własne szczęście, mamy dużą szansę, by przekazać pozytywne schematy, które zarówno nas, jak i nasze dzieciom w przyszłości – pozwolą osiągać satysfakcję z codzienności.

Rodzicielstwo oczywiście wymaga od nas zapewnienia opieki, ale również umiejętności oddawania dzieciom wolności do poznawania świata. Jeśli skupimy się tylko na roli matki lub ojca, to możemy zacząć przestawać żyć własnym życiem, a zamiast tego – zafokusować się na tym, jak żyją nasze pociechy. A przecież wychowywanie trwa tylko przez pewien czas, a związek z partnerem chcemy mieć całe życie.

Dlaczego nie da się być idealnym rodzicem?

Im mniej mieliśmy dobrych doświadczeń w przeszłości, empatycznego spojrzenia opiekuna, ciepła, bliskości, tym bardziej możemy się starać się dawać to naszym dzieciom, ale też tym trudniej może nam być to dawać. Można też mieć wystarczająco dobre dzieciństwo, a jednak będąc rodzicami mieć wiele okazji do wyczerpywania energii. W związku z tym może nam być trudno pomieścić emocje dziecka, które są silne i intensywne.

Jedno jest pewne! Zdania typu: “Nie będę taka jak matka.” czy też “Będę inny niż mój ojciec.” – pojawiają się w głowie wielu osób, z których nie każda przeżyła w dzieciństwie coś traumatycznego. Paradoksalnie jednak, choć na poziomie świadomości powtarzamy sobie tego typu kwestie, to w rezultacie – ze względu m.in. na silny wpływ, jaki na nasz rozwój ma obserwacja otoczenia – im bardziej staramy się robić wszystko inaczej niż nasi rodzice, tym bardziej jesteśmy do nich podobni.

O tym paradoksie jednak opowiem pewnie więcej przy innej okazji. Tu chcę skupić się na relacji rodziców, którzy wychowując swoje dzieci, często mają trudności w tym, by pamiętać o własnej relacji, a dodatkowo – różnią się w kontekście tego, w jaki sposób powinno się wychowywać dzieci, co niejednokrotnie prowadzi do konfliktów.

Różnice w związku na temat rodzicielstwa

Rodzicielstwo staje się też trudne, kiedy para pochodzi z dwóch różnych światów, ma dwa różne przekonania na temat tego, jak należy podchodzić do dzieci. Ba! Może nawet mieć podobne doświadczenia z przeszłości, które kształtują ich postawy rodzicielskie, ale może inaczej sobie z nimi radzić.

Wyobraźmy sobie, że para ma podobne doświadczenia z domu rodzinnego, niewiele uwagi poświęcanej przez rodziców, mało obecności, przytulania, sporo krytyki i „motywowania” do rozwoju.

Jeden z rodziców czuje, że coś tak bardzo bolało go w dzieciństwie i kontaktuje się ze swoimi emocjami, czuje wielkie zranienie. Chce swoim dzieciom dać to, co najlepsze, wspierać, przytulać, nie stawiać tak ogromnych wymagań, pozwalać na doświadczanie dzieciństwa. Czasem nie wiąże się to z niczym więcej, a czasem z nadopiekuńczością, która dzieciom nie służy. Chcemy dać to, czego nie mieliśmy, ale dawanie tego w nadmiarze może tak samo szkodzić, jak nie dawanie tego wcale.

Drugi rodzic jednak odnalazł komfort w tym, jak było w jego domu i uważa, że dzieci potrzebują przede wszystkim wskazówek i motywacji do rozwoju, żeby w efekcie mogły wyrosnąć na ludzi sukcesu. Sądzi, że lepiej od bliskości i beztroskiej zabawy, dzieci rozwiną się dzięki zahartowaniu i przygotowaniu do trudnych sytuacji, które najpewniej spotkają go w życiu. Ten rodzic też może mieć kontakt ze swoimi emocjami, ale ze swoich doświadczeń wyciągnął inne wnioski. Czuje, że kary, które kiedyś dostawał, dały mu wyjątkową siłę, która pozwala lepiej niż bez nich radzić sobie z przeciwnościami losu. Ma węc przekonanie, że stawianie mocnych granic i wymagań kształtuje silną osobowość, a dziecko poradzi sobie ze wszystkim samo i nie należy się nad nim rozczulać.

z pewnością stawianie jasnych granic, a czasem nawet wywołanie w nim frustracji, jest lepsze niż nadopiekuńczość, wykonywanie za dziecko wszystkich czynności i chronienie go przed wszystkimi przeciwnościami losu. Jednak pomiędzy granicą a wiecznym karceniem jest zdecydowana różnica. Być może ten rodzic nie chce się rozczulać nad swoim wewnętrznym dzieckiem, odcinając się d krzywdy, którą czuł w przeszłości. Racjonalizuje więc swoje działania, jak słuszne, bo zobaczenie w nich czegoś niewłaściwego wiązałoby się też z tym, że musiałby zobaczyć coś niewłaściwego w swoim doświadczeniu dzieciństwa, a tam mogłaby się otworzyć puszka Pandory. W ten sposób nieświadomie czasem chronimy nasze dzieci…te wewnętrzne, które nosimy w sobie.

Dwa wyobrażenia dotyczące wychowania

A teraz wyobraźmy sobie, że te dwie osoby opisane wyżej łączą się w parę, tworzą związek, ale nie mają świadomości swoich działań, zachowań, nie rozumieją, dlaczego każde z nich ma inne podejście. A może rozumieją, ale tylko to, co po ich stronie…i uważają przecież, że to najsłuszniejsze. O co taka para się kłóci?

  • O rację, kto ją ma jeśli chodzi o wychowanie dzieci
  • O to kto ma lepsze podejście do dzieci
  • O to, kto lepiej te dzieci wychowa
  • O to, jakie metody są najskuteczniejsze
  • O to, co jest przemocą, a co przesadą w podejściu do dzieci itd.

Kłócąc się o to wszystko, para oddala się od siebie, nie widząc sedna tej sprawy. Nie wie przecież, jak mogą być blisko, chcą siebie za wszelką cenę przekonać do swojego punktu widzenia. Czego ta para pragnie? Być najlepszymi rodzicami dla swoich dzieci i być blisko ze sobą w związku. Tylko jakoś się tak nie udaje…

Często więc walczymy z wewnętrznymi siłami na tle związku… Traci na tym wiele osób, ale też my sami. Nie znając wewnętrznych sił ani narzędzi, jak sobie z nimi radzić, oddalamy się od siebie.

Jak zatroszczyć się o związek, gdy pojawia się dziecko?

Wiele mówi się w kontekście rodzicielstwa, ale głównie o dzieciach, albo o jednym rodzicu. Bardzo mało mówi się o tym, jak para tworząca związek ma zaopiekować tę część rodzicielstwa, która w ich związek jest wpisana. To bardzo szeroki temat, ale gdybym miała dać jedną wskazówkę, co można zrobić, zaproponowałabym wprowadzenie do związku rytuału wspólnej rozmowy – wieczorem, gdy dziecko już zaśnie lub rano, gdy jeszcze będzie spało. To może być trudne, szczególnie w przypadku, gdy dziecko jest małe. Ale takie znalezienie każdego dnia chwili „tylko dla nas” może okazać się uzdrawiające.

Ogromna była moja radość, kiedy Agnieszka Stążka Gawrysiak z Dylematki dała mi znać, że tworzy program dla rodziców, w którym pochylać się będzie właśnie nad tym tematem. Bardzo to współgra ze mną i z moją misją, którą realizuję. Ja nie mam zasobów czasowych i przerobowych, aby otoczyć opieką kolejny, tak ważny temat – teraz i tu. Jestem więc bardzo wdzięczna, że robi to ktoś inny i robi to profesjonalnie. Agnieszka działa razem z Jagodą Sikorą, która jest doświadczonym  psychologiem dziecięcym. Obie są falicytatorkami metody Self-Reg. Aktualnie prowadzą nabór na kurs o rozbieżnościach rodzicielskich, do którego bardzo serdecznie Cię zapraszam, zwłaszcza, że odbędzie się z ich dodatkowym wsparciem. Jeśli chcesz dowiedzieć się o nim więcej – kliknij i przejdź na stronę programu „Rozbieżności rodzicielskie a samoregulacja w rodzinie.

Oprócz tego zapraszam Cię na grupę Rozmowy Między Parami. Przygotowałam tam ćwiczenia dla par – rodziców lub, jeśli jesteś odbiorcą mojego newslettera, już wkrótce znajdziesz go w swojej skrzynce. Jeśli jednak nie, możesz dołączyć do grupy, gdzie już jutro pojawi się wideo dotyczące rodziców w związku.

Dodatkowe materiały na temat rodzicielstwa i związku

Mimo że na Między Parami nie powstał jeszcze żaden konkretny cykl dla rodziców w kontekście związku (i jeszcze przez pewien czas pewnie się nie pojawi), to jednak jest kilka materiałów, do których serdecznie Cię zapraszam, jeśli zależy Ci na poprawieniu komunikacji w związku, w którym jest dziecko.

Zachęcam Cię przede wszystkim do wysłuchania następujących podcastów, najlepiej zgodnie z zaproponowaną kolejnością:

  1. Jak dobrze przygotować się do małżeństwa
  2. Jak dbać o małżeństwo od samego początku
  3. Ciąża i macierzyństwo a zmiany wewnętrzne u kobiety
  4. Kryzys w związku po narodzinach dziecka
  5. Seksualność, gdy pojawia się dziecko
  6. Seksualność w parze
  7. Łączenie macierzyństwa z biznesem
  8. Komunikacja w związku – to w przeciwieństwie do pozostałych materiałów, jest rozmowa, którą przeprowadziła ze mną Kaja Lelonek na konferencji dla rodziców Bliżej Siebie.

Zapraszam Was też do dzielenia się swoimi myślami, które pojawiają Wam się po wysłuchaniu materiałów w komentarzach pod tym artykułem. 🙂 Jestem pewna, że każdy komentarz może wnieść coś dobrego do relacji kolejnych czytelników.

Dorosłe Dzieci, a bycie rodzicem

W kontekście doświadczeń rodzin dysfunkcyjnych postawa względem rodzicielstwa jest różna, od pragnienia bycia idealnym rodzicem, do niechęci do posiadania dziecka. Najczęściej przyczyną podawaną jako niechęć do posiadania dziecka jest lęk, że nie będzie się dobrym rodzicem, bądź że nie ma się energii na pomieszczenie dziecięcych pragnień, kiedy ma się tyle własnych niezaspokojonych. Często jednak jest to pragnienie, aby własnym dzieciom stworzyć dzieciństwo jak najlepsze i jak najbardziej „normalne”. Wiele osób z uwagi na swoje doświadczenia obawia się, że nie będą umieć tego zrobić.

Bycie rodzicem jest takim wydarzeniem, które najbardziej przywołuje własne dzieciństwo i wspomnienia z nim związane. Mówi się więc często o tym, że jest to okazja do reparacji dziecięcych pragnień z tamtego czasu, zaopiekowania, ale już nie tak jak kiedyś było to możliwe. Każdy etap dorastania dzieci wywołuje wspomnienie własnego dzieciństwa i z jednej strony daje możliwość zajęcia się zranieniami, z drugiej może być bardzo bolesny, ale też przynosić realne trudności dnia codziennego.

Może być więc tak, że opiekując się dzieckiem, które reaguje emocjonalnie, zaczynasz sobie przypominać, jak to było u Ciebie. To jak taki moment wykorzystamy, zależy od naszej refleksji, zdolności wglądu i możliwości przepracowania ran z przeszłości. To ważne, by móc te doświadczenia oddzielać od dzisiejszych umiejętności rodzicielskich.

Jakie są trudności Dorosłych Dzieci w doświadczeniu rodzicielstwa?

Poniżej przytaczam aspekty, które obserwują w swoim rodzicielstwie osoby, określające swoje dzieciństwo jako trudne. Wymienia je w swojej książce „Wyrosnąć z DDA” Robert J. Ackerman, który w swoich badaniach skupiał się głównie na dorosłych córkach z rodzin dysfunkcyjnych.

1. Oczekiwanie posłuszeństwa

Zwykle dlatego, że w dzieciństwie dzieci, a dziś już dorośli musieli być posłuszni i tego od nich oczekiwano. Pojawia się też chęć sprawowania kontroli nad dziećmi, trudno jest im pozwolić na swobodę, na doświadczenie spontaniczności. Czasem to może być trud w znalezieniu równowagi pomiędzy troszczeniem się a nadmiernym zagłaskiwaniem dziecka.

Często ten problem w kontroli pojawia się też z powodu wewnętrznego przymusu, by być idealnym rodzicem, lepszym od swojego rodzica. Za tym wszystkim stoi wspomniany wcześniej lek przed popełnieniem błędu, byciem wystarczająco dobrym rodzicem, lękiem przed wyrządzeniem szkody dziecku. Czasem to strach, że dziecko nie będzie mnie kochać rodzica

2. Brak umiejętności wychowawczych

Wiele Dorosłych Dzieci mówi, że nie ma zaufania do swoich kompetencji wychowawczych. Podają za argument fakt, że nie mieli skąd się nauczyć dobrej opieki nad dziećmi. Za tym również stoi obawa, że ze względu na brak konstruktywnych wzorców nie będą w stanie zapewnić dziecku tego, co najlepsze. Z drugiej strony to jest też wskazówka, jak nie chcemy postępować, ale możemy uczyć się na różnego rodzaju warsztatach wychowawczych doświadczać tej roli i widzieć, że nikt z nas nie jest wyposażony w jakieś idealny narzędzia do jej sprawowania.Warto więc takich grup wsparcia szukać.

3. Brak spójności

Ten aspekt dotyczy z jednej strony konsekwencji, z drugiej strony stabilności emocjonalnej, radzenia sobie z „huśtawkami emocjonalnymi” w doświadczaniu rodzicielstwa. Co może prowadzić do tego, że z jednej strony Dorosłe Dziecko jest wylewnym, czułym rodzicem, z drugiej strony zdystansowanym i chłodnym.

Należy jednak pamiętać, że wszyscy rodzice chcieliby być bardziej cierpliwi, mieć więcej energii, która dorówna energii dziecięcej i często ten brak cierpliwości, który jest czymś naturalnym w doświadczaniu rodzicielstwa. Jest taką niewiadomą zasiewającą ziarno niepewności, czy oddziaływania są spójne.

4. Niezaspokajanie potrzeb dziecka

Kolejnym aspektem jest lęk o to, czy jako rodzic, będę w stanie zaspokajać emocjonalne potrzeby swojego dziecka, czy będę je widzieć, potrafić odczytywać, czy będę w stanie na nie uważnie reagować. W dawaniu dziecku trzeba pamiętać o zaspokajaniu też swoich własnych potrzeb przy boku innych dorosłych. Bo to, jak bardzo dbamy o swoje potrzeby i opiekujemy je z innymi dorosłymi, wpływa na to, ile mamy do zaoferowania dzieciom. Kiedy kubeczki są puste, nie jesteśmy w stanie zaspokajać potrzeb innych. Dlatego tak ważna jest też samoregulacja.

Jeśli chcesz o samoregulacji w związku możesz obejrzeć nagranie „Samoregulacja w związku”, którego gościem była Agnieszka Stążka Gawrysiak, specjalista w zakresie samoregulacji.

Pułapka perfekcjonizmu w rodzicielstwie

W kontekście rodzicielstwa poruszają mnie niezmiennie słowa z rozmowy Joanny Szajkowskiej z psychoterapeutką i długoletnią redaktor naczelną magazynu „Dziecko” Justyną Dąbrowską:

„- Czy radziłabyś coś młodym, niedoświadczonym matkom

– Radziłabym, żeby nie oczekiwać wielkich i wszechogarniających  uczuć. By akceptować w sobie uczucie matczynej niepewności i zagubienia, które  jest nierozerwalnie związane z pierwszymi miesiącami życia dziecka. Radziłabym unikać pułapki perfekcjonizmu, odpuszczać sobie  i nie starać się za wszelką cenę unikać błędów. Nikt nie jest doskonały. Radziłabym też unikać porównywania się z innymi – zazwyczaj dostrzegamy mankamenty w sobie, a zalety w innych. Zbyt często również reagujemy poczuciem winy – krytykowanie siebie za błahe zaniedbania uniemożliwia cieszenie się macierzyństwem.

Radziłabym unikać poczucia nadodpowiedzialności – nie wszystko zależy od nas. Jesteś najlepszą matką, jaką potrafisz być. I nie wszystko w życiu dzieci zależy od matki! Radziłabym także, żeby nie poświęcać się dziecku bez reszty.

Sposobem na uzyskanie radości z macierzyństwa może być wsłuchiwanie się w siebie, docieranie do wiedzy, która, choć zagłuszona, ma wielką moc. Warto działać w zgodzie ze sobą, zamiast chaotycznie chłonąć zdania różnych osób i pogrążać się w uczuciu niepewności i zagubienia.”

Z tym cytatem Was zostawiam i zachęcam do przemyśleń na temat zarówno własnego perfekcjonizmu podczas wypełniania rodzicielskich obowiązków, jak i krzywdzącej autokrytyki, która często sprawia, że chcemy robić więcej i więcej… A wszystko to dla innych, nie dla siebie. Bez pozwolenia sobie na to, by pobyć samemu ze sobą – nie mamy szans na to, by się w siebie wsłuchać i korzystać z zasobów, które każdy z nas ma w środku. Bo choć bycie rodzicem jest rzeczywiście ważną rolą w życiu każdego człowieka, to jednak jest tylko jedną z ról, a narodzenie się dziecka nie sprawia, że to, co dla nas – jako pełnoprawnych indywidualności, jest ważne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie widoczny dla innych użytkowników. Pola wymagane oznaczone są znakiem *