fbpx

Współuzależnienie i uwalnianie się poprzez szukanie siebie

Współuzależnienie i uwalnianie się poprzez szukanie siebie

Robert Subby o współuzależnieniu mówi tak: „stan emocjonalny, psychiczny i behawioralny, który rozwija się wskutek przedłużającej się ekspozycji jednostki na pewien zestaw opresyjnych reguł oraz długotrwałego ich stosowania, reguł, które uniemożliwiają otwartą ekspresję uczuć, a także bezpośrednią rozmowę o problemach osobistych i interpersonalnych”.

Niektóre osoby zastanawiają się, czy są współuzależnione. Albo, czy współuzależnienie im grozi. Dziś pochylam się nad tym tematem, żeby przybliżyć Wam istotę współuzależnienia, i może pomóc w tym, by nie tylko je dookreślać, ale też z niego wychodzić.

Czym jest współuzależnienie?

Dla przykładu przytoczę kilka zdań, które mogą pomóc w określeniu, jak bardzo dotyczą nas. Przejrzyj je i zastanów się, czy któreś ze stwierdzeń Cię określa:

  • czuję się odpowiedzialny nadmiernie za inne osoby
  • nie dopuszczam swoich uczuć, które przeżywałem w dzieciństwie
  • wyrażanie uczuć jest trudne i bolesne,
  • wolę zajmować się innymi osobami niż sobą, nawet jeśli moje potrzeby miały być niezaspokojone
  • obawiam się osób mających autorytet
  • złość innych mnie przeraża
  • surowo się oceniam
  • mam niskie poczucie własnej wartości
  • mam ogromny lęk przed porzuceniem
  • kiedy wybieram siebie i swoje potrzeby mam poczucie winy
  • boję się złości innych i ich krytyki

Pułapka współuzależnienia

Osoby żyjące z kimś, kto jest uzależniony, często wpadają w pułapkę współuzależnienia. Czym ona jest? Co takiego robi osoba współuzależniona, że nie może się wyrazić? A może właśnie to życie wciągnęło ją w taką pułapkę?

Ogólnie można powiedzieć, że pułapka ta jest jakimś rodzajem uczestniczenia, który ogranicza swobodę ruchu i prowadzi do pogorszenia stanu uczuć, utrudnia zmianę na lepsze (Mellibruda).  Trzeba mieć świadomość, że osoba współuzależniona nie lubi stanu rzeczy, który jest nie ma też jakiś cech przeznaczonych do tego, by w tym tkwić, a jednocześnie trudno jej wyjść z takiej relacji. Relacja staje się uzależniająca, dlatego że pojawiają się przypływy i odpływy w relacji.

Współuzależnienie

Chodzi o to, że kiedy następuje odpływ trudnych momentów, np. alkoholik przestaje pić, ktoś przestaje używać przemocy, pojawia się uczucia ulgi. I to uczucie ulgi zaczyna mieć tak silne znaczenie, że pozostałe wartości przestają być tak istotne. Tak, jakbyśmy fiksować się na tym, że najważniejsze jest czuć tę ulgę, zapominając, że zasługujemy na coś więcej. Dzieje się tak dlatego, że w relacji zaczyna pojawiać się ogromny lęk, że będzie gorzej, złość i sprzeciw na to, co jest. Jednak ta złość nie może znaleźć drogi ujścia na zewnątrz, kierowana jest więc przeciwko sobie.

Pułapka polega więc na tym, że można próbować uciec, można próbować zmienić sytuację, jednak często na pierwsze nie starcza siły, a drugi nie jest możliwe, bo nie mamy wpływu na innych. Pozostaje często w przekonaniu tych osób myśl, choć często nieuświadomiona, że to, co mogą, to zmienić siebie. Zaczynają się dopasowywać.

Jakie są konsekwencje tkwienia w pułapce?

Osoba współuzależniona zaczyna łagodzić skutki picia osoby uzależnione. Ukrywa fakty, kamufluje trudności np. tłumaczy w pracy nieobecność drugiej połówki. Zaczyna kontrolować dostęp do alkoholu, tzn. chowa go, wylewa, a czasem próbuje dotrzymać towarzystwa w piciu, by kontrolować druga połowę, przez co sama się uzależnia.

Jak wyjść z pułapki współuzależnienia? Przede wszystkim ważne jest, aby zacząć zmianę od siebie, koncentrować się na sobie. Najważniejsze jest wyjście z iluzji, że jest się odpowiedzialnym za drugą osobę. Często to jest pożegnanie się z nadzieją, która utrzymywała we współuzależnieniu tzn. że pijący przestanie pić. To bardzo często bolesne odkrycie, że nikogo nie da się uratować, jeśli sam nie chce być uratowany.

Niezbędne jest wsparcie i pomoc innych osób, czasem wsparcie osób, które przez to przeszły i mogą powiedzieć: „Wiem, co czujesz, też tak miałam/em, albo poradziłam/łem sobie i dziś…”. Wychodzenie z pułapki jest więc bardzo często sięgnięciem po profesjonalną pomoc i wsparcie.

Niezaspokojone potrzeby

Patrząc, na powyższe punkty można odnieść wrażenie, że dotyczą wielu osób. Rzadko jednak łączymy nasze trudności z jakimiś aspektami z dzieciństwa. Często poszukujemy czegoś, co będzie taką metodą na już, by sobie lepiej poradzić. Wiele jest z pewnością aspektów, które mogą łagodzić i wspierać nasze działania, jednak często najbardziej efektywna jest psychoterapia.

By jednak oddzielić naturalną życzliwość względem innych osób od współuzależnienia, warto przyjrzeć się motywom swoich działań i motywacji emocjonalnej, która za tym stoi. To często cienka granica i ogromny trud, by znaleźć ten punkt, w którym nie będziemy ani za bardzo w jednej skrajności, która mówi „nikogo nie potrzebuję”, ani po drugiej stronie „bez innych nie istnieję”. Być może to ciągłe szukanie równowagi poprzez kontakt ze swoimi potrzebami i uczenie się wyrażania ich.

Balans w potrzebach

To potrzeby są jednym z ważniejszych czynników, które mogą pokazać, jak bardzo jesteśmy przy sobie, a jak bardzo przy innych. Balans prawdopodobnie byłby wtedy, kiedy moje potrzeby czuję, że są zaspokojone i jednocześnie mogę być bardzo uczynną osobą względem innych.

Trzeba jednak pamiętać, że dawanie innym często jest podszyte nieświadomą potrzebą otrzymania czegoś w zamian. Dlatego też osoby, które nie czuły się w życiu kochane przez ważne dla nich osoby, mogą mieć tendencję do dawania innym zbyt wiele. A więc nie zajmują się sobą, nie uczą się dbania o własne granice, nie uczą się komunikowania potrzeb. Powielają schemat. Jeśli komuś coś dam, zyskam akceptację, tudzież miłość. Wpadają więc w stary schemat, w pułapkę dążenia do dawania tego, co same pragną otrzymać.

Dzieje się tak często w związku, w którym na samym początku dawanie, a więc zaspokajanie potrzeb innych jest magnetyczne, przyciągające, bo przecież chcemy zabłysnąć. Jednak na jak długo może starczyć nam paliwa do tego, aby ciągle dawać innym? I co zadziewa się w nas, w relacji, gdy dajemy tak dużo, a nie dbamy o siebie? Gdy nie ma w tym równowagi?

Niewidzialne nici z dzieciństwa w związku

Nigdy nie stawiamy sobie tego pytania, bo raczej nie jesteśmy świadomi tego mechanizmu. W relacji z drugą połówką mamy szansę dostrzec ten mechanizm wtedy, gdy przychodzi kryzys i jedna z osób zaczyna czuć się wypalona w dawaniu, albo czuje, że czegoś jej brakuje. Najlepiej byłoby zobrazować to na konkretnej sytuacji pary, dlatego odsyłam do materiału, który nagrałam jakiś czas temu o tym, „co para uruchamia w sobie z dzieciństwa”.

Współzależność w relacji

Jeśli jednak ciągle tkwisz w sytuacji, w której ciągle dajesz i niewiele dostajesz w zamian, prawdopodobnie jesteś w relacji współzależnej. Często skrótowo mówi się o tym, że są to relacje toksyczne. Mam wrażenie, że mówi się o tym tak, bo jest to łatwiejsze niż zajęcia się sobą. I dla jasności, uważam, że są związki, które są toksyczne, osoby są współzależne i nie są w stanie wyjść z tego mechanizmu i potrzebują profesjonalnej pomocy. Są w związku, w którym trwanie dalej sprawia, że narażają się na ciągłe zranienia, że bycie z pewnymi osobami nam nie służy. Gdybym zapytała jednak osoby przychodzące do mojego gabinetu, to zdecydowana większość osób powie, że druga osoba nie zaspokaja jej pragnień, że ciągle ona tylko daje. Niektórzy mówią o tym, w jakiej toksycznej relacji są… choć przy bliższym przyjrzeniu się niewiele to z toksycznością ma wspólnego. Okazuje się, że po kilku rozmowa można już widzieć szerzej. Często te osoby mówią np.

“ to chyba nie z moim mężem jest coś nie tak”

“może powinnam to powiedzieć, a ja tego nie mówię i myślę, że to on jest taki okropny , że mi tego nie daje”

“wie Pani odważyłem się powiedzieć co chcę, a moja druga połowa nie zareagowała tak, jak sobie wyobrażałem, wręcz przeciwnie”

I to są takie momenty, kiedy osoba może widzieć swój wpływ na postrzeganie tej relacji, na to, jak ustawia się w związku, może jako ofiara, jako osoba właśnie ciągle dająca itd.

Oczywiście czasem jest tak, że mimo pracy po drugiej stronie nic się nie dzieje. Można się wtedy zastanawiać, czy chcę być dalej w tej relacji, czy decyduję się wreszcie zadbać o siebie. Każdy zdolność tolerowania krzywd, trudów i cierpienia ma w innym miejscu na osi wytrzymałości. Czasem trudno jest to samemu ocenić i do tego warto sięgnąć pomocy kogoś, kto widzi obiektywnie i może pokazać nam, czy nie tkwimy w poczuciu, że robimy za mało, choć tak właściwie to już dawno czujemy się przeorani przez różne doświadczenia.

Ciągle niewystarczający/niewystarczająca

Takie uczucie, że ciągle jest się niewystarczającym, co ma swoje korzenie w różnych relacjach w toku dojrzewania, a jednym z nich, takim wyraźnym jest relacje z opiekunami, z którymi tworzymy pierwszą więź, która staje się matrycą dla dalszych relacji. To jest tzw. styl przywiązania, o nim mówiliśmy podczas całego szkolenia na temat Wewnętrznego dziecka w dorosłym związku, gdzie przyglądaliśmy się temu, jak te pierwsze więzi wpływają na obecny związek, ten, który istnieje, rozpadł się, doprowadził do rozwodu lub który budujemy. Webinary, aktualnie nie są dostępne, jednak możesz zajrzeć do tych materiałów na blogu, które wiele też obrazują.

A już niedługo kolejna dawka wiedzy o współuzależnieniu i o tym, jak wpływa ono na związek.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *