
Po czym poznać, że mnie kocha - czyli jak odróżnić brak miłości i kryzys w związku oraz jak odbudowywać bliskość
Nie wiesz, po czym poznać, że on/ona Cię kocha? A może zastanawiasz się „czy jemu na mnie zależy"? W tym artykule znajdziesz konkretne sygnały emocjonalnej obecności i czułości, różnicę między brakiem miłości a kryzysem w związku, a także praktyczne sposoby na odbudowę bliskości. Dowiesz się, jak rozpoznać, kiedy jesteście tylko współlokatorami, a kiedy nadal istnieje uczucie, które warto ratować. Przeczytaj, zanim uznasz, że to koniec.
A jeśli czujesz, że oddaliliście się, ale nie wiesz, od czego zacząć, żeby odbudować więź?
📩 Zapisz się na mój newsletter i odbierz bezpłatne psychoterapeutyczne wskazówki dla par „Jak odbudować bliskość” – dostaniesz konkretne narzędzia przykłady rozmów i historie, które pomogą Ci zrozumieć, jak wracać do siebie krok po kroku.
👉 Kliknij tutaj, żeby dołączyć i dostawać wskazówki, jak odbudować bliskość lub kliknij baner poniżej.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu marki Persempra – tworzącej przestrzeń dla relacji, codzienności i czułości.
1. Po czym poznać, że mnie kocha, a nie tylko jest obok?
Zakochanie często przypomina trans. Siedzimy z kimś na ławce, w samochodzie, w kawiarni i zadajemy pytania, które wcześniej nigdy nie padły. „Skąd jesteś?”, „Co cię porusza?”, „Dlaczego ta piosenka?”, „Co cię wzrusza, a co boli?”. Wtedy chcemy wiedzieć wszystko. Słuchamy naprawdę. I czujemy, że jesteśmy słuchani.
Ten stan to nie tylko metafora – to biochemiczny koktajl dopaminy, serotoniny i kortyzolu, który sprawia, że świat wydaje się bardziej kolorowy, a my – bardziej żywi. Gdyby nie on, być może nie tak łatwo byłoby nam wchodzić w relacje.
Ale to nie jest jeszcze miłość.
Z czasem ten intensywny stan mija. Zastępuje go życie. Zakupy, zmywarka, kalendarz szczepień, pytanie: „Kto wyrzuci śmieci?”. Nie dlatego, że coś się zepsuło. Po prostu zakochanie to początek. A miłość… to codzienna obecność.
Pojawia się jednak niebezpieczeństwo. Zamiast ciekawości – wkrada się pewność. „Już cię znam”, „Już wiem, co powiesz”. Przestajemy pytać. I choć żyjemy razem – przestajemy być razem. Film, który kiedyś oglądaliśmy z wypiekami na twarzy, teraz staje się przewidywalny. Ale on dalej się toczy. Pytanie tylko – czy dalej jesteśmy jego częścią?
Bo kiedy nie pytamy: „Jak się dziś masz?”, „Czego ci teraz najbardziej potrzeba?”, „Czego się boisz?”, zaczynamy widzieć w partnerze tylko rolę: ojca, matki, współlokatora, organizatora życia. A nie człowieka, który się zmienia – tak samo jak my.
I wtedy często pojawia się to pytanie: czy on mnie jeszcze kocha? Czy jej jeszcze zależy?
2. Czy jemu na mnie zależy, czy tylko tak mówi? Najczęstsze znaki i błędne tropy
To jedno z najczęściej zadawanych pytań w gabinecie: „Czy on mnie jeszcze kocha?” albo „Po czym poznać, że jej naprawdę zależy?”. I choć pytanie wydaje się proste, to odpowiedź już taka nie jest – bo bardzo często szukamy jej… w niewłaściwych miejscach.
Szukamy znaków. Kwiatów. Słów. SMS-ów. Tego, czy pamiętał o rocznicy, czy przytulił, czy powiedział „kocham cię”. I to wszystko może być ważne – ale nie musi oznaczać miłości. Bo można robić te rzeczy i nie kochać. I można nie robić żadnej z nich, a kochać bardzo.
Brzmi brutalnie?
To dlatego, że każdy z nas ma inny „język miłości”. Więcej o językach miłości pisałam w artykule „Co robić, by czuć miłość w związku - języki miłości”. Dla jednej osoby „kocham cię” to ciepły obiad i naprawiony kran. Dla innej – wiadomość w środku dnia i pytanie: „Jak się dziś czujesz?”. Jeśli te języki się różnią, łatwo się minąć. Łatwo pomyśleć, że nie jesteś ważna, że mu nie zależy, że cię nie kocha – tylko dlatego, że nie robi tego tak, jak ty tego potrzebujesz.
I zaczyna się taniec: ty mówisz „nigdy mnie nie przytulasz”, on odpowiada „przecież zrobiłem zakupy, przecież ogarnąłem dzieci”. Ty czujesz się niekochana, on – niedoceniony. I zamiast rozmawiać o miłości, zaczynacie się przepychać, kto ma rację. Kto „bardziej się stara”.
Czasem też idealizujemy początek związku. Bo wtedy był SMS, wtedy był uśmiech, wtedy było „domyślanie się”. I zapominamy, że na początku wszyscy się starają „ponad miarę”. Nie dlatego, że oszukują – ale dlatego, że zakochanie nas niesie. A potem… wraca autentyczność. Zmęczenie. Dzieci. Rachunki.
To niekoniecznie oznacza brak miłości. Czasem to po prostu inna jej forma. Czasem to brak narzędzi. Czasem strach. Czasem bezradność. A czasem – przepaść między tym, co dla nas oznacza bycie kochanym, a tym, jak druga osoba tę miłość wyraża.
Dlatego zanim powiesz: „On mnie nie kocha” – zapytaj siebie:
- Czy on/ona naprawdę wie, co dla mnie znaczy „miłość”?
- Czy ja to wyraźnie komunikuję, czy raczej testuję i się obrażam?
- Czy to, co odbieram jako chłód, może być nieumiejętnością?
- Czy druga osoba próbuje, mimo że nie potrafi idealnie?

3. Kryzys w związku czy koniec miłości? Jak to rozpoznać
Nie każdy kryzys oznacza koniec miłości. Ale prawie każdy kryzys potrafi tak wyglądać.
Zdarza się, że w związku nagle robi się chłodno. Nie ma rozmów, dotyku, czułości. Każda próba bliskości kończy się spięciem, a zwykłe różnice w potrzebach – urastają do rangi konfliktu. I wtedy w głowie pojawia się to pytanie: czy on/ona mnie jeszcze kocha?
A może… czy ja go jeszcze kocham?
I to jest moment, w którym trzeba się zatrzymać. Bo wiele z tych sygnałów to nie brak miłości – to ból, uraza, rozczarowanie. To efekt tłumionych pretensji, niespełnionych potrzeb, niedopowiedzeń. I to właśnie one, nie brak uczuć, budują mur między dwojgiem ludzi. Koniecznie posłuchaj załączonego na górze strony podcastu „Po czym poznać, że mnie kocha, czyli jak odróżnić brak miłości od kryzysu w związku”. Obszernie omawiam całe zagadnienie. Sponsorem odcinka jest marka Persempra.
Zdarza się, że ktoś nie przytula, bo… boi się zbliżyć. Bo boi się, że znów się rozczaruje. Bo kiedyś próbował i został zlekceważony. Albo zrobił coś źle i usłyszał, że to „nie ma już znaczenia”. I wtedy wycofuje się. Dystansuje. Nie dlatego, że nie kocha. Tylko dlatego, że miłość nie wystarcza, kiedy nie ma zaufania.
Czy to już kryzys w związku?
W kryzysie wiele rzeczy wygląda jak brak miłości, choć nią nie jest:
- Brak seksu? Czasem to efekt urazy, przeciążenia, depresji.
- Brak gestów czułości? Może oznaczać lęk, nieumiejętność, brak narzędzi.
- Cisza? Może być obroną, nie obojętnością.
- Kłótnie? Często to desperacka próba dotarcia do drugiej osoby, tylko w bardzo nieudolnej formie.
Wielu ludzi myśli wtedy: „Gdyby mu zależało, to by wiedział. To by się domyślił. To by zrobił.” Ale związek nie działa jak bajka. W realnej relacji nie czytamy w myślach. Nie jesteśmy nauczeni, by wyrażać potrzeby, a już na pewno nie miękko i bez oskarżeń.
Dlatego najtrudniejsze pytanie w kryzysie to nie „czy on mnie kocha?”, ale:
- Czy my jeszcze potrafimy się słyszeć?
- Czy jest we mnie choć trochę gotowości, by się otworzyć, mimo zranienia?
- Czy chcę próbować – choć wiem, że nie będzie idealnie?
4. Emocjonalny bankomat: jak budować zaufanie i bliskość
Wyobraź sobie, że wasz związek to wspólne konto – emocjonalny bankomat. Każdy czuły gest, każda próba zrozumienia, każda reakcja na wołanie drugiej osoby – to wpłata. Każda kłótnia, każda złośliwość, każda pretensja – to wypłata.
Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy coś wypłacić… a konto świeci pustkami.
Bo nie da się wypłacić czułości, zaufania, bezpieczeństwa – jeśli wcześniej nic się tam nie znalazło. Można mieć najlepsze intencje, rozmawiać godzinami – ale jeśli nie ma tego, co cementuje codzienność, czyli drobnych gestów, relacja zgrzyta jak zablokowana karta. PIN się zgadza, ale system nie puszcza.
To właśnie dlatego pary wychodzące z kryzysu nie zaczynają od wielkich rozmów, tylko od:
- przyniesienia herbaty,
- jednego SMS-a w ciągu dnia,
- krótkiego: „Widzę, że jesteś zmęczona – co mogę zrobić?”,
- zatrzymania się i wysłuchania, choćby przez 5 minut.
To są te rzeczy, które zasilają emocjonalny bankomat. I choć wydają się błahe, to działają, kiedy boli. Bo nie trzeba być idealnym, by dawać. Trzeba być obecnym.
Związek nie kończy się wtedy, gdy przestajemy się kochać. Często kończy się dużo wcześniej – kiedy przestajemy się widzieć.

Dlatego zanim będziecie próbować odbudowywać wszystko rozmową, zacznijcie od tego, co możliwe tu i teraz:
- Uśmiechnij się.
- Usiądź obok.
- Zapytaj: Jak się dziś masz? – i poczekaj na odpowiedź.
- Powiedz: Widzę cię. Jesteś dla mnie ważna/y.
To naprawdę działa. Ale działa wtedy, gdy robimy to nie dlatego, że trzeba, tylko dlatego, że chcemy odbudować coś wspólnie.
W następnym punkcie opowiem o tym, czego najczęściej brakuje w relacjach – i dlaczego mówienie „potrzebuję bliskości” często nic nie zmienia.
5. Po czym poznać, że jemu na mnie zależy? Najczęstsze potrzeby w związkach i jak je komunikować
Większość par, które trafiają do gabinetu, mówi o tym samym:
„Chcę więcej bliskości”, „Potrzebuję spokoju”, „Pragnę być zauważona”, „Brakuje mi czułości”.
Piękne słowa. Ale… co one właściwie znaczą?
Dla jednej osoby „bliskość” to długie rozmowy w łóżku.
Dla drugiej – przytulenie przed snem.
Dla jeszcze innej – to, że ktoś pamięta o jej ulubionej herbacie.
I właśnie tu zaczyna się problem:
wszyscy chcemy podobnych rzeczy, ale każdy rozumie je inaczej.
W podcaście “Po czym poznać, że mnie kocha” padają konkretne potrzeby, które wracają w pracy z parami.
Oto 10 najczęściej wypowiadanych słów-kluczy w gabinecie psychoterapeuty par:
Miłość, spokój, bezpieczeństwo, zauważenie, uważność, troska, czułość, bycie słyszanym, zrozumienie, zaufanie.
Ale kiedy pytam: A co to konkretnie znaczy dla pani/pana? – zapada cisza.
Albo pada odpowiedź: No… żeby było dobrze.
A przecież druga osoba nie domyśli się, że:
- „bezpieczeństwo” to możliwość mówienia o emocjach bez wyśmiania,
- „zauważenie” to zapytanie, jak minął dzień,
- „zaufanie” to przekonanie, że jeśli się posypię – nie zostanę sama.
Dlatego zamiast mówić „potrzebuję miłości”, mów:
„Chciałabym, żebyś mnie przywitał, kiedy wracam z pracy. Potrzebuję tego, żeby poczuć, że jestem ważna.”
Zamiast „potrzebuję czułości”:
„Fajnie by było, gdybyś dziś wieczorem mnie przytulił, tak po prostu, bez powodu.”
Nie dlatego, że druga osoba nie umie się domyślić.
Ale dlatego, że relacja to nie totolotek. To nie zgadywanka. To rozmowa.
I tak, dla wielu z nas mówienie o potrzebach to ogromna trudność.
Nie tylko dlatego, że nikt nas tego nie nauczył, ale też dlatego, że mówienie: „potrzebuję” to odsłonięcie się. A kiedy się odsłaniasz, możesz zostać zraniony. Możesz nie dostać tego, czego chcesz.
Ale jeśli nie powiesz – druga osoba też nie ma szansy Ci tego dać.
W kolejnej części opowiem, jak przekładać potrzeby na język codzienności i jak nie utknąć w spirali pretensji, która zabija bliskość.
📫 Chcesz więcej takich treści, przykładów rozmów i narzędzi do naprawy relacji?
Zapisz się na bezpłatny mailing „Jak odbudować bliskość” – to seria maili pełnych wsparcia, konkretów i psychologicznego zrozumienia, które pomagają parom znów się usłyszeć.
👉 Zapisz się tutaj i zacznij od małych kroków, które robią dużą różnicę - Jak odbudować bliskość
6. Zamiast pretensji: jak rozmawiać o tym, że mi zależy
„Znowu siedzisz z nosem w telefonie.”
„Jak zwykle wszystko muszę robić sama.”
„Wszyscy zabierają swoje żony na randki, tylko ja zawsze siedzę w domu.”
Brzmi znajomo?
To nie są tylko pretensje. To są zawoalowane prośby o miłość, zauważenie, troskę. Problem w tym, że kiedy słyszymy pretensję, nasz mózg od razu włącza tryb: „atak – obrona”. Zaczynamy się tłumaczyć, wycofywać albo kontratakować. I zamiast spotkać się z potrzebą, wpadamy w konflikt.
A przecież za każdą pretensją najczęściej stoi zdanie, które nigdy nie zostało wypowiedziane wprost, np.:
- „Brakuje mi ciebie.”
- „Chcę poczuć, że jestem dla ciebie ważna.”
- „Potrzebuję wsparcia, bo jestem już na granicy.”
Dlatego kluczem do budowania bliskości nie jest doskonała forma wypowiedzi – ale gotowość, by zobaczyć, co naprawdę kryje się pod spodem.
Jak to wygląda w praktyce?
Ona mówi: „Znowu muszę wszystko ogarniać sama!”
👉 Możesz odpowiedzieć: „Brzmisz na przeciążoną. Chcesz, żebym dziś czymś się zajął?”
On mówi: „Jak zwykle nic cię nie obchodzi.”
👉 Możesz zapytać: „Potrzebujesz, żebym bardziej był przy tobie? Żebym się bardziej interesował tym, co u ciebie?”
To nie oznacza, że mamy się godzić na wszystko. Ale oznacza, że zamiast reagować na ton, reagujemy na treść emocjonalną. Zamiast się bronić, próbujemy usłyszeć, co naprawdę boli.
A co jeśli to ja chcę coś powiedzieć?
Zamień formę „zarzutową” na formę „potrzebującą”:
- Zamiast: „Nawet nie zapytałeś, jak mi poszło”
👉 „Chciałabym, żebyś był ciekawy mojego dnia.” - Zamiast: „Zawsze sam wybierasz, co robimy”
👉 „Potrzebuję czuć, że moje zdanie się liczy.” - Zamiast: „Znowu zasnąłeś bez słowa”
👉 „Chciałabym mieć z tobą jakiś rytuał na koniec dnia. Choćby jedno ‘dobranoc’.”
Brzmi prosto? Tylko w teorii. Bo kiedy jesteśmy zmęczeni, zranieni, pełni żalu – bardzo trudno jest mówić z miękkości, a nie z napięcia.
Dlatego właśnie dobrze to ćwiczyć wtedy, kiedy jeszcze się da – zanim frustracja sięgnie sufitu.
A jak te małe zmiany i komunikaty przekładają się na realną odbudowę relacji – nawet wtedy, gdy między wami jest mur zbudowany z milczenia, czytaj dalej.
7. Po czym poznać, że miłość się oddala – i jak ją przywracać
Miłość w praktyce nie wygląda jak film.
Nie ma muzyki w tle, nie ma idealnego momentu, nie zawsze jest ochota.
Czasem wygląda jak herbata przyniesiona w milczeniu.
Jak jedno zdanie: „Widzę, że ci trudno.”
Jak wiadomość wysłana w środku dnia: „Jesteś dla mnie ważna, mimo że ostatnio jesteśmy daleko.”
Miłość w praktyce to nie spektakularne deklaracje, tylko mikrogesty, które mówią: jestem, widzę cię, nie odpuszczam. I właśnie te gesty mają największą moc, kiedy jesteśmy w kryzysie.
Bo wtedy, gdy czujemy się zranieni, zrezygnowani, obojętni – ostatnią rzeczą, jakiej nam się chce, jest… dawanie. A jednak tylko dawanie ma moc odbudowy.
Nie chodzi o poświęcanie się, udawanie czy zaciskanie zębów. Chodzi o to, żeby zrobić jeden krok w stronę drugiej osoby, nawet jeśli jesteśmy niepewni, czy zostanie on odwzajemniony.
To może być:
- jedno zdanie wypowiedziane wieczorem – „Fajnie, że położyłeś Jasia spać.”
- czuły gest bez słów – ręka położona na plecach, kiedy stoisz i gotujesz w kuchni
- proste pytanie – „Chcesz, żebym dziś odwoził dzieci?”
To są pierwsze nitki mostu. Mostu, który można zbudować nawet wtedy, kiedy wydaje się, że już nic nie zostało.
Ale tylko pod jednym warunkiem:
że przestaniemy czekać, aż druga osoba zrobi to pierwsza.
Bo to właśnie rywalizacja: „kto pierwszy się przełamie”, „kto pierwszy okaże czułość” – często jest tym, co blokuje odbudowę.
Jeśli ty masz choć trochę siły – może to ty zrób ten pierwszy krok.
Nie dlatego, że jesteś winna/winny.
Tylko dlatego, że ci zależy.
I może nie dostaniesz od razu tego, czego pragniesz.
Ale być może dasz drugiej osobie sygnał, że jeszcze warto. Że jeszcze nie wszystko stracone.
W kolejnej części zajmiemy się tym, co najczęściej ten most burzy – czyli:
Urazą, żalem, frustracją i tym, jak wyjść z zaklętego kręgu emocjonalnych ran.

8. Uraza, żal, frustracja: jak wyjść z zaklętego kręgu. Kryzys w związku a narastająca uraza – jak wyjść z tego kręgu?
Uraza nie przychodzi z dnia na dzień. Ona się odkłada. Kropla po kropli.
Każde:
- „znowu nie zauważył”
- „mówiłam już tyle razy”
- „nie zapytał, jak mi minął dzień
to nie tylko irytacja. To mikrozranienia, które z czasem tworzą mur.
I nawet jeśli druga osoba zrobi coś dobrego – przyniesie herbatę, pomoże z dziećmi, zapyta, jak się czujesz – twój mózg może już tego nie przyjąć. Bo uraza mówi: „Za późno. Teraz to już nie ma znaczenia.”
To mechanizm obronny. Chroni cię przed kolejnym rozczarowaniem. Ale też… odcina Cię od kontaktu. I tak powstaje błędne koło:
- Ty nie czujesz się widziana.
- On nie wie, co robi źle.
- Ty zamykasz się jeszcze bardziej.
- On rezygnuje z prób.
A pod spodem? Zwykle tylko dwie niezaopiekowane potrzeby:
chcę czuć się ważna / chcę czuć się doceniony.
Jak przerwać to błędne koło?
1. Zatrzymaj się.
Zanim powiesz: „Wszystko muszę robić sama”, zapytaj siebie: Czego mi teraz najbardziej potrzeba?
2. Nazwij to.
Nie mów: „Ty mnie ignorujesz”, tylko: „Potrzebuję twojej obecności, bo ostatnio czuję się samotna.”
3. Zobacz, co pod spodem.
Czy twoja reakcja pasuje do sytuacji tu i teraz, czy może przypomina coś z przeszłości?
Czy to naprawdę on cię zawiódł – czy może to echo dzieciństwa, kiedy nikt nie pytał, jak się czujesz?
4. Zacznij od miękkiego gestu.
To może być spojrzenie. Jedno zdanie. Cicha obecność.
Uraza mięknie, kiedy poczuje czułość – nie argumenty.

Pamiętaj:
Miłość nie kończy się wtedy, gdy nie ma już uczucia.
Miłość kończy się wtedy, gdy przestajemy się słyszeć.
Ale można się znów usłyszeć.
Trzeba tylko trochę ciszy, trochę odwagi i trochę gotowości, żeby spojrzeć za ten mur, który wyrósł z żalu.
9. Czy to jeszcze związek, czy tylko współlokatorstwo?
To pytanie nie pojawia się nagle.
Ono dojrzewa. Najpierw jako niepokój. Potem jako frustracja.
A w końcu – jako brutalna myśl: „My już nie jesteśmy razem. My tylko obok siebie mieszkamy.”
To nie zawsze oznacza, że miłość zniknęła.
Czasem po prostu oznacza, że bliskość się wycofała.
Zastąpiła ją funkcjonalność. Kalendarz. Lista zadań. Plan dnia.
Rozmowy są – ale głównie o dzieciach, rachunkach i obowiązkach.
Nie ma czułości. Nie ma dotyku. Nie ma głębokich pytań.
Jest poprawność. Uprzejmość. Współpraca.
Ale nie ma tego czegoś, co sprawia, że czujemy: „Jestem kochana. Jestem widziany.”
I wtedy właśnie warto zadać sobie kilka bolesnych, ale ważnych pytań:
- Kiedy ostatnio śmialiśmy się razem?
- Kiedy ostatnio usłyszeliśmy coś nowego o sobie?
- Kiedy ostatni raz się przytuliliśmy – nie z przyzwyczajenia, ale z potrzeby?
- Czy ja znam dzisiejsze marzenia tej osoby, z którą żyję pod jednym dachem?
Bo współlokatorstwo w związku nie bierze się z jednej decyzji.
Bierze się z braku codziennych mikroinwestycji w więź.
Z rezygnacji z rozmów, bo „to i tak nic nie da”.
Z życia „obok”, zamiast „ze sobą”.
Ale dobra wiadomość jest taka, że to można odwrócić.
Nie zawsze. Nie w każdej relacji. Ale często – tak.
Nie musisz robić tego sama/sam.
Jeśli chcesz zacząć od małych gestów, ale nie wiesz, jak to ubrać w słowa – przygotowałam specjalny mailing z przykładami, które możesz wykorzystać od razu.
💌 Mailing „Jak odbudować bliskość” – kliknij, zapisz się i odbierz wsparcie, które pomoże Ci zrozumieć, co z Wami się dzieje.
👉 Zapisz się tutaj: https://miedzyparami.pl/lpz-jak-odbudowac-bliskosc-2025/
Bo często to, co wydaje się końcem, jest po prostu sygnałem alarmowym:
„Halo! Zapomnieliśmy o sobie. Przestańmy się tylko mijać.”
I tu nie trzeba zaczynać od wielkich rzeczy.
Czasem wystarczy jedno pytanie:
„Hej… jak się masz? Tak serio.”
I być gotowym wysłuchać odpowiedzi.
10. Jak odbudować bliskość i poczuć, że jesteśmy kochani?
Nie ma jednego przepisu na bliskość.
Nie ma gwarancji, że druga osoba odpowie tak, jak tego chcemy.
Ale są rzeczy, które zawsze warto zrobić, zanim się poddamy.
1. Nazwij to, co czujesz – najpierw przed sobą
Zanim powiesz drugiej osobie: „Już mi nie zależy”, zapytaj siebie:
- Czy naprawdę to koniec, czy tylko boli?
- Czy chcę uciec, czy być usłyszana/y?
Czego tak naprawdę mi brakuje?
2. Powiedz o swoich potrzebach, nie o zarzutach
Zamiast:
„Zawsze jesteś nieobecny”
powiedz:
„Bardzo potrzebuję twojej obecności, bo ostatnio czuję się samotna.”
To nie osłabia. To buduje mosty.
3. Zacznij od małych gestów
Nie musisz od razu zmieniać wszystkiego.
Zacznij od:
- uśmiechu,
- wspólnego śniadania bez telefonu,
- prostego pytania: „Jak mogę ci dziś ulżyć?”
4. Słuchaj, żeby zrozumieć – nie żeby odpowiedzieć
Zanim przerwiesz, zanim się obronisz – spróbuj usłyszeć, co druga osoba naprawdę chce ci powiedzieć.
Nie chodzi o słowa. Chodzi o emocje pod spodem.
5. Daj sobie czas
Związek to nie sprint.
To codzienny trening lub maraton – czasem w zmęczeniu, czasem w nadziei, a czasem po prostu… w ciszy.
Jeśli czujesz, że między wami coś się psuje – to wcale nie znaczy, że miłość się skończyła.
Może po prostu się zakopała. Pod zmęczeniem. Pod frustracją. Pod brakiem słów.
A jeśli trudno ją Wam odnaleźć zacznij działać, umów się na wizytę do terapeuty par, prorozmawiajcie, korzystaj ze wspomnianych wcześniej materiałów.
Jeśli ten tekst z Tobą rezonuje i czujesz, że chcesz dalej szukać bliskości,
rozmowy, zmiany – zapisz się na mój newsletter lub zajrzyj do najnowszego podcastu.
Znajdziesz tam więcej konkretnych przykładów, emocjonalnych historii i narzędzi do pracy nad relacją.
💌 Newsletter: Jak odbudować bliskość
🎧 Podcast: „Po czym poznać, że mnie kocha?”


