fbpx
Czy wybieramy drugą połówkę na podobieństwo rodziców
Czy wybieramy drugą połówkę na podobieństwo rodziców

Jak często słyszysz o sobie: „córeczka tatusia” lub „synek mamusi”? Takie stwierdzenia pojawiają się niejednokrotnie w kontekście małych dzieci, które przejawiają cechy rodziców. Gdy odnosimy je do dorosłych – zwykle mają już bardziej pejoratywne znaczenie. Prawdopodobnie zastanawiałeś się już nad tym, czy wybieramy drugą połówkę na podobieństwo rodziców.

To, że jesteśmy do nich podobni, samo w sobie nie ma zabarwienia negatywnego.

Jeśli jednak zaczynamy nie tylko upodabniać się do nich, ale też szukać partnera na ich obraz – czasami nie jest różowo.

Niestety – mówi się, że szukając miłości często próbujemy znaleźć cechy dostrzeżone wcześniej u tych, których kochamy. Czy tak jest naprawdę?

Teoria przywiązania wg Johna Bowbly’ego

Lekarz psychiatra i psychoanalityk, John Bowbly, na podstawie swoich badań i obserwacji wysnuł teorię, która może pomóc nam zrozumieć, w jaki sposób dobieramy ludzi, z którymi budujemy relacje w swoim życiu.

Odkrywa ona przed nami problemy rozwoju psychologicznego człowieka, przede wszystkim te, które pojawiają się w pierwszych latach życia.

W ramach tej teorii wyodrębnione zostały cztery style przywiązania, których zrozumienie może być pomocne w odkryciu, dlaczego sądzi się, że dobieramy partnerów na obraz rodziców.

Czym jest styl przywiązania?

Styl przywiązania to nieświadome przekonania dotyczące tego czego możemy się spodziewać w relacjach z innymi ludźmi. Ważne jest, aby zaznaczyć, że jest to nieświadome.

Można powiedzieć, że to czego pragniemy realizujemy na dwóch płaszczyznach świadomym i nieświadomym. Mówił o tym już Carl Gustaw Jung:

„Dopóki nie uczynisz nieświadomego – świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem.”

I tu mamy już pierwszą odpowiedź, dlaczego np. kobieta, która była krzywdzona w dzieciństwie przez ojca, który np. stosował przemoc fizyczną, psychiczną, pił, był nieobecny itd. wybiera sobie na partnera osobę, z którą funkcjonuje podobnie. Robi to nieświadomie. Świadomie więc, pragnie ciepła, bliskości, normalnej relacji, kochającej rodziny, szacunku, opiekuńczości, ale jej nieświadomość i to, jak współgra z innymi ludźmi, jak ich dobiera, jak odczytuje sygnały, co ją „magicznie przyciąga” ma jednak determinujące znaczenie.

Style przywiązania i ich przejawy w dzieciństwie i dorosłości

Wyróżniając style przywiązania John Bowbly położył nacisk na to, jak każdy z nich został ukształtowany w dzieciństwie oraz czym przejawia się w życiu dorosłym. Wyróżnił następujące style:

Styl unikający

w dzieciństwie: nie doświadcza bliskiego kontaktu, za takie próby jest karane (również np. słowem, albo krytyką, niekoniecznie tylko fizyczną przemocą). Uczy się unikać tego kontaktu, zaprzecza, że potrzebuje kontaktu z matką, uczy się nie potrzebować, zaprzecza swoim podstawowym potrzebom.

w dorosłości: trudno nawiązywać bliskie relacje z innymi ludźmi, nie ufa, relacje z innymi ludźmi są często przelotne, nie potrafi mówić o swoich potrzebach

Styl lękowo-ambiwalentny

w dzieciństwie: dziecko nie jest pewne przy matce, musi sprawdzać, czy ona cały czas jest,  szuka jej, reaguje płaczem, kiedy traci ją z oczu, szuka bliskości i jednocześnie ucieka od niej. Dzieje się tak dlatego, że nie potrafi przewidzieć, jak zachowa się matka.

w dorosłości: osoba skłonna do huśtawki emocjonalnej, nie czuje się kochana, szuka skrajnych emocji, ciągle czuje się niedoceniona, nieufna,  funkcjonująca na skrajnych emocjach od ogromnej miłości do chorobliwej zazdrości.

Styl oparty na poczuciu bezpieczeństwa

w dzieciństwie: dziecko jest przy matce, która reaguje na potrzeby, oferuje pomoc, rozstania z matką nie powodują silnego stres, chętnie zostawia matkę, po to, by do niej wrócić, ma pewność, że będzie i że nie jest odrzucone

w dorosłości: osoba obdarza innych zaufaniem, nie boi się odrzucenia, nie martwi się tym, że zostanie opuszczona, albo zraniona, potrafi komunikować swoje potrzeby

Styl dezorganizowany

w dzieciństwie: dziecko otrzymuje sprzeczne komunikaty, czasem ciepło, opiekę i miłość, a czasem nie. Matka daje poczucie bezpieczeństwa i wzbudza strach. Dziecko nie wie, czego może się spodziewać, czasem miłości, czasem agresji.

w dorosłości: osoba ma problemy z budowaniem relacji, buduje je, a potem nie ufa, nie ma pewności siebie, cierpi, szuka potwierdzenia, ma także problem wyzwolić sięz relacji, w których jest krzywdzona.

Styl przywiązania tworzy się do czwartego roku życia. Teorie więzi mówią o tym, że to w jaki sposób w dzieciństwie buduje się więź między matką, a dzieckiem determinuje to, jak będziemy budować bliskość z innymi ludźmi. Wynika z tego, że tego stylu nie da się samodzielnie zmienić.

Matka zastanawiająca się, czy wybieramy drugą połówkę na podobieństwo rodziców

Praca nad zmienianiem własnego stylu przywiązania

Dokonanie głębokiej zmiany w sferze psychicznej wymaga pracy psychoterapeutycznej. Terapia taka nie polega na dawaniu rad czy dawaniu rozwiązań. Tego typu działania są bardziej poradnictwem i wsparciem, które w moim odczuciu nie rozwiązują sytuacji.

Nawet jeśli pozornie coś działa dobrze, to jednak warto zadać sobie pytanie, czy my tak chcemy budować relacje z drugim człowiekiem? Czy wolimy techniki oparte na narzędziach, które działają krótkoterminowo? Czy może jednak chcemy dotrzeć do tego, jak w naszym przypadku i dla nas, zgodnie z naszymi uczuciami, będzie najlepiej.

Wdrażanie cudzych technik może bowiem przekładać się na budowanie więzi w taki sposób, że wcześniejsza relacja między matką i dzieckiem przechodzi w ćwiczenia oparte na posłuszeństwie.

Praca terapeutyczna, choć czasem trwa długo, niekiedy rok lub nawet kilka lat, ponieważ powoduje też zmianę tego sposobu wchodzenia w relację z drugim człowiekiem.

Jak nauczyć się budować zdrowe więzi?

Więź to uczenie się, na czym polega bycie razem. Próba zrozumienia jak wygląda miłość, akceptacja uczuć i wymiana emocji.

Tworzy się pewna matryca, która sprawia, że w przyszłości jest ona wyznacznikiem i przykładamy tę matrycę do każdej relacji w którą wchodzimy. Oczywiście z różnymi ludźmi tworzy różną konfigurację, bo jesteśmy różni, jednak pewne elementy będą stałe.

Dlatego też można stwierdzić, że człowiek wybiera partnera, czy partnerkę na podobieństwo swoich rodziców, po to, by móc przeżyć życie w podobny sposób, do jakiego przyzwyczaili go opiekunowie. Robi to nieświadomie.

W takim wyborze drugiej osoby nie chodzi nawet o podobieństwo fizyczne. Chodzi o emocjonalne uwarunkowania.

Ojciec niosący syna "na barana".

Rożne schematy bliskości

U każdego w domu bliskość będzie oznaczała coś innego. Dla jednych będzie wiązała się z byciem razem, dla innych z byciem osobno, dla jeszcze innych na dawaniu sobie przestrzeni.

Tych sposobów wyrażania i rozumienia bliskości jest wiele, tak jak wiele jest konfiguracji na myślenie i przezywanie złości.

W rezultacie jeden będzie wybuchał, inny będzie o niej mówił, ktoś jeszcze będzie się zamykał w sobie, wycofywał i zasypiał. Dążymy więc do tego, co znamy.

Czasem możemy próbować coś zmienić i może nawet się uda, ale pewne cechy będą wspólne, mogą przejawiać się w łagodniejszej formie. To jest coś od czego trudno się uwolnić, nawet jeśli zdobywa się tę świadomość, choć wtedy już zaczyna być łatwiej, już można mieć na to jakiś wpływ.

Co można więc zrobić z tą wiedzą?

Z pewnością im bardziej chcemy odczarować mechanizm wchodzenia z relacje, tym bardziej trzeba zacząć sobie zdawać z nich sprawę i mieć osobę, która będzie nam tworzyć bezpieczne środowisko.

Na tym właśnie polega psychoterapia. Nie jesteśmy w stanie sami przyglądać się swojej psychice, potrzebna jest druga osoba, mająca tę wiedzę, umiejętności, która przeszłą swoją terapię i zrozumiała swoje mechanizmy i ma taką dojrzałość, która zapewni umożliwi tworzenie bezpiecznej więzi w procesie terapeutycznym.

Zachęcam Cię także do przeczytania artykułu Czy istnieje jedna miłość na całe życie, w którym przybliżam temat budowania tej więzi i bliskości w związku.

Zauważacie podobieństwa Waszych partnerów do rodziców? A może udało Wam już się przejść drogę świadomej przemiany schematów bliskości? Jeśli tak – podzielcie się tym w komentarzu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie widoczny dla innych użytkowników. Pola wymagane oznaczone są znakiem *