06. Emocje i uczucia – poznaj siebie
06. Emocje i uczucia – poznaj siebie

Opis odcinka

kobieta okazuje swoje emocje i uczucia poprzez nadruk na balonie

Przez wiele lat uczono nas, aby nie okazywać swoich emocji i uczuć. Wymagano od nas, aby je tłumić, przemilczać, wypierać, fałszować. Bardzo często słyszeliśmy słowa

„nic się przecież nie stało”

„nie masz powodu, żeby płakać”

„przestań się tak zachowywać”

Kiedy się baliśmy często mówiono nam:

„nie ma się przecież czego bać”

„trzeba być odważnym i dzielnym”

Kiedy byliśmy źli słyszeliśmy:

„uspokój się”

„masz być grzeczny”, albo odsyłano nas do pokoju, z którego można było wyjść, gdy się uspokoiliśmy, przestaliśmy płakać, bądź krzyczeć.  Czasem pytano nas „przemyślałeś już swoje zachowanie?”.

Kiedy było nam przykro mówiono nam:

„nie smuć się”

„nic się przecież nie stało”.

Co mogliśmy wtedy robić? Często zamykaliśmy się w sobie, milkliśmy, w efekcie przestawaliśmy czuć. Żniwa tego zbieramy do dzisiaj. Mają one wpływ nie tylko na nas samych, ale na nasze otoczenie i nasz związek.

Z podcastu „Emocje i uczucia – poznaj siebie, żeby zbudować związek” dowiesz się

  • Jaki wpływ mają emocje na nasze życie
  • Dlaczego tak trudno jest nam je rozpoznawać
  • Co można zrobić, by zacząć je czuć i nazywać
  • Co zrobić z emocją, którą już rozpoznajesz
  • Jak nazywać emocje poprzez odczucia z ciała
  • Co jest ważne, by zrobić, zanim zaczniesz uczyć się swoich uczuć
  • Co zrobić z uczuciami, które odkryliśmy
  • Co ciało o nas mówi i o jakich emocjach świadczą reakcje z ciała
Transkrypt podcastu „Emocje i uczucia – poznaj siebie, żeby zbudować związek”

 

Kiedy byliśmy dziećmi, a potem już nastolatkami bardzo często kwestionowano to, co czuliśmy. Często nas porównywano, oceniano i krytykowano. Bardzo często słyszeliśmy komunikaty:

  • „ubierz czapkę, bo będzie Ci zimno”
  • „zjedz do końca, bo będziesz głodny”
  • „nie wchodź tam, bo spadniesz”
  • „mówiłam, że tak będzie?”

Zdarzało się, że komunikaty przybierały ostrzejszą formę:

  • „ty leniu”
  • „ty debilu”
  • „zacznij myśleć”
  • „nic nie potrafisz zrobić”
  • „zobacz, jaki ten chłopiec jest grzeczny a Ty?”
  • „popatrz, jak Kasia ładnie się uczy, jakbyś się postarał też byś potrafił”
  • „tylko głupek tego nie potrafi”
  • „ty sieroto, Tobie to nigdy nic nie wychodzi, daj zrobię to za Ciebie”

Wszystkie te słowa powodowały, że czuliśmy się bezradni, samotni, opuszczeni, niechciani, mało ważni, nieakceptowani. Brakowało nam bliskości, przytulenia, akceptacji, wiary w nas, zaufania, miłości. Choć nigdy nie nazywaliśmy tego w ten sposób. Dzieci nie potrafią tego powiedzieć, ale mówią to sobie inaczej.

Echo przeszłości

Co sobie mówiliśmy?

  • „jestem głupia”
  • „idiota”
  • „jestem beznadziejny”
  • „tchórz ze mnie”
  • „do niczego się nie nadaję”
  • „nic mi nie wychodzi”
  • „muszę się bardziej postarać”
  • „nienawidzę się”
  • „jestem bezwartościowy”
  • „nieudacznik”

Przez sporą część naszego życia okazywano nam miłość wtedy, kiedy zadowalaliśmy innych, kiedy spełnialiśmy ich oczekiwania. Dorośli, z którymi mieliśmy styczność czasem udawali, że nic się nie dzieje, innym razem wybuchali złością. Krytyka, wyśmiewanie, poniżanie, ocenianie zdarzały się zbyt często. Ci dorośli raczej nie dbali o swoje potrzeby, zasoby, nie zastanawiali się, czy to co robią jest słuszne. Pewnie, nie wszyscy, ale zdecydowanie zbyt wielu. Działo się tak przez około 20 lat.

Słowa raz wypowiedziane zostają w nas na zawsze

Słowa i teksty, które słyszeliśmy wtedy, są z nami do dzisiaj, z nami, z naszymi dziećmi, w naszym związku. Do siebie wciąż mówimy te same rzeczy co w przeszłości i tłumaczymy to niskim poczucie własnej wartości i brakiem pewności siebie. Szukamy specjalistów w tym zakresie i pomocy, by poczuć się pewniej. Nie zdając sobie sprawy, że problem zawsze leży gdzieś głębiej. Te słowa są w naszych relacjach. Mówimy tak do naszych partnerów, partnerek, czasem dzieci. Ten oskarżycielski, oceniający ton wypowiedzi jest najszybszym schematem, który wyciągamy. To automatyczna wypowiedź, która czasami niechciana, sama wychodzi z naszych ust. Zauważamy te trudności i wymagamy od siebie i od drugiej połowy spokoju, konstruktywnych wypowiedzi, umiejętności rozmowy, panowania nad sowimi emocjami. Często też winą obarczamy drugą połowę, że to ona robi coś, co powoduje, że zachowujemy się w ten raniący sposób. Wymagamy zmiany od niej. Nie widzimy, że sami zmagamy się z czymś podobnym. Nie zauważamy, że w związku oboje mamy swoje kawałki z przeszłości, które uruchamiamy. Być może oboje w parze doświadczyliśmy tej samej lub podobnej krytyki, oceniania, wyśmiewania, opuszczania.

Bezradność towarzysząca każdego dnia

Jeśli doświadczaliśmy czegoś przez niemal 20 lat lub więcej i oczekujemy że nagle, na pstryknięcie palcem będziemy potrafili robić i mówić inaczej, to jest to nasze życzeniowe myślenie. Nie jest to realne bez pracy nad tym. By móc zwiększać swoje zasoby empatii, cierpliwości, życzliwości, wiary w to, że tacy jacy jesteśmy, jesteśmy ok potrzeba czasu i uważności na siebie.  Często się poddajemy, bo nie wiemy, jak to zmienić. Czujemy się sfrustrowani i zniechęceni. Choć tak naprawdę chcielibyśmy robić inaczej, lepiej. To, czego dowiesz się w dalszej części podcastu może sprawić, że wyzwolisz się z kręgu własnego cierpienia, żalu, poczucia winy, bezradności. Oczywiście możesz tego wysłuchać, nie robiąc nic z tym dalej. Możesz też zacząć próbować, nawet jeśli na początku nie będzie się udawać. A już teraz musisz wiedzieć, że nie zawsze się to uda. Nie dlatego, że jesteś beznadziejny i robisz coś źle, ale dlatego, że to jest nowe, obce, trudne i wymaga czasu i pracy, a także powtarzalności. Nikt nas tego wcześniej nie nauczył. Nie dlatego, że nie chciał, albo chciał nam wyrządzić krzywdę. Nikt nas tego nie nauczył, bo sam tego nie potrafił, nie miał do tego wzorów. Gdyby ktoś nas tego uczył wcześniej, teraz byłoby nam łatwiej.

Dorosłość daje możliwość zmiany przeszłości

Teraz w dorosłości możemy to sobie dać sami i próbować, nie poddawać się. Ucząc się tego możemy tworzyć swój nowy, własny wzór. Wzór, który określi nową jakość w związku i innych relacjach społecznych, a także wzór, który damy naszym dzieciom. Oczywiście, jedni będą szukać rozwiązań i swoich emocji, inni mogą uznać, że to kompletna bzdura i w niczym to nie jest potrzebne. Jeśli jednak jesteś w tej pierwszej grupie to chcę Ci powiedzieć, że aby rozpocząć przygodę do poznawania siebie, swoich uczuć, a w efekcie rozumienia swojej drugiej połówki, która być może ma podobnie jak Ty, trzeba zacząć od samego początku. Gotowi, by poznać o co z tymi emocjami chodzi?

Emocje i uczucia trudna sztuka i ratunek

Najtrudniejszą rzeczą związaną z emocjami jest to, że nie jesteśmy ich świadomi. Daniel Goleman, autor książki „Inteligencja emocjonalna” mówi o tym, że nie odnotowujemy naszych emocji, ale nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, że „nie odnotowujemy tego, że nie odnotowujemy.” Czujemy jakieś uczucia np. irytację, ponieważ rano trudno było wyprawić dzieci do szkoły w związku z tym jadąc do pracy spieszyliśmy się, a jakiś człowiek jechał autostradą bardzo wolno. Nie jesteśmy świadomi skąd jest nasza irytacja, która wpływa na dalszą część naszego dnia. Kiedy w pracy przychodzi szef i pyta „jak Ci idzie projekt? myślimy „co za złośliwy gość, tylko kontrola mu w głowie”. Reagujemy na innych bardziej nerwowo, niż na to zasługują. 

Nieświadomi swoich uczuć odreagowujemy je na innych, wrzeszcząc, zamykając się w sobie, uciekając w prace, w stawianie sobie kolejnych celów i zadań. Niekiedy kompulsywnie sprzątamy mieszkanie, uzależniamy się od używek, rozładowujemy emocje poprzez seks, masturbację, czy uciekanie w sen.  Żaden z powyższych sposobów nie jest skuteczny.

Etapy uczenia się języka emocji i uczuć

Co jest ważne, zanim w ogóle nauczymy się czuć?

  1. Po pierwsze musimy mieć przekonanie, że chcemy zacząć odczuwać, że to może nam pomóc. Jeśli robimy to tylko dlatego, że ktoś tak mówi, to motywacja jest za słaba do zmiany.
  2. Po drugie ważna jest ciekawość tego, co kryje się w nas, co stoi za destrukcyjnymi zrachowaniami
  3. Zacząć zwracać uwagę na to, że one w ogóle istnieją. Pomaga w tym często głęboki oddech i zatrzymanie się na chwilę.
  4. Mieć zgodę na to, że coś będę musiał poświęcić, np.:
  • komfort na rzecz odwagi
  • strach na rzecz niepewności, pójścia w nieznane
  • niepewność na rzecz otwartości
  • jakąś część siebie na rzecz nowej części, którą kiedyś zgubiliśmy
  • bycia lubianym przez wszystkich na rzecz bycia sobą

Przyjrzyjmy się teraz poszczególnym emocjom oraz temu, jak poprzez to, co dzieje się z naszym ciałem możemy do tych emocji docierać.

Kroki do odkrycia swoich emocji i uczuć

Zacznijmy, jeśli jesteś gotowy przechodząc przez kolejne kroki do odkrywania swoich uczuć.

1. Zatrzymuj się, by obserwować siebie

Poświęcamy w ciągu dnia wiele czasu na to, aby obserwować Fb, przychodzące wiadomości. A czy przeznaczamy chociaż 10 minut na to, by poobserwować siebie? Jedziemy czasem rano bez namysłu w autobusie, lub samochodzie, do pracy, albo wracając z pracy, bierzemy kąpiel, leżymy przed snem w łóżku. To już trzy momenty w ciągu dnia, kiedy możemy siebie obserwować, bo mamy czas, którego nie musimy dodatkowo organizować. Choć oczywiście zachęcam do takiego zatrzymywania się w ciągu dnia na bieżąco.

2. Namierz uczucia fizyczne

Jeśli pochodzisz z rodziny, w której emocje były dozwolone, ich rozpoznawanie będzie Ci przychodziło łatwiej. Wtedy być może nie będziesz potrzebował, aż tak dokładnej analizy, bo będzie się to działo automatycznie. Bez dokładnego przyglądania się, co w ciele będziesz potrafił nazwać uczucie. Jeśli jednak bagatelizowano Twoje uczucia i uznawano je za słabość, to odczuwanie ich będzie wyzwaniem. Prawdopodobnie będziesz pierwszą osobą, która pozwali Ci czuć. Nie martw się, nie spowoduje to, że zmienisz się w całkiem innego człowieka. Uzyskasz prawdziwego siebie.

Jak widzisz są dwie drogi do uczuć. Pierwsza – zatrzymujesz się i sprawdzasz co czujesz. Druga – zatrzymujesz się, sprawdzasz, co czujesz, myślisz „nie wiem”, zastanawiasz się, co mówi Ci Twoje ciało i o jakiej emocji mówi to odczucie z ciała.

3. Nazywasz to, co dzieje się z Twoim ciałem

Kiedy już wiesz, co dzieje się z Twoim ciałem możesz określić, o jakiej to emocji mówi. Są pewne odczucia z ciała, które mówią o jakiś emocjach i są uniwersalne dla każdego z nas. Oczywiście repertuar jest duży, więc dobrze patrzeć, jak to jest u nas.

4 podstawowe emocje i uczucia

Poprzyglądajmy się teraz temu, jak może objawiać się 5 podstawowych emocji. Było trochę teorii, a teraz zobaczmy, jak to wygląda w praktyce, w sytuacjach, które przytrafiają się w życiu każdego z nas.

  • Strach

Piotrek kodował co drugie słowo, czuł, że jego serce chce wyskoczyć z klatki piersiowej, że nie może tego opanować, w buzi czuł taką suchość w ustach, jakby chciał zrobić życiówkę na dystansie kilometra. Krawat uciskał go nadzwyczaj mocno tym razem, nerwowo wycierał ręce o spodnie, a jego elegancki garnitur średnio znosił mokre ręce na udach. Przełykał głośno ślinę i miał uczucie, ze każdy słyszy to jak bije mu serce. Każdy z nas doświadczył takich objawów, kiedy się bał. Mowa o strachu. Piotrek był na rozmowie, a Ty mogłeś bać się o czyjeś zdrowie,  bałeś się, że ktoś włamał się do twojego domu, albo ze coś wydarzy się twojemu dziecku, albo stracisz partnera. Inne odczucia z ciała, kiedy czujemy strach to ściśnięcie żołądka, skurcze, oziębienie, krew odpływającą z mózgu, zawroty głowy, słabość oraz ucisk w klatce piersiowej. Skrajny strach sprawia, że chcesz uciec. Kiedy silny strach zmienia się przerażenie, paraliżuje nas.

  • Złość

Inną emocją jest złość. Jakie to uczucie, gdy wbijasz swoje paznokcie wewnątrz dłoni, albo zagryzasz wargę, ciało napina się jak struna, strzelasz swoimi kostkami u palców, czujesz pulsowanie w szyi, chcesz powiedzieć coś spokojnie, a wypowiadasz słowa 3-4 razy głośniej i nie możesz tego skontrolować.  Taki scenariusz odbywa się codziennie w każdym domu z różnych powodów.  Możesz czuć złość, kiedy kłócisz się z partnerem, kiedy Twoje dziecko nie chce się rano ubrać, albo gdy Twoja przyjaciółka miała z Tobą wyjść na kolację, a wybrała się do kina ze swoim partnerem. Inne odczucia z ciała, kiedy czujemy złość to czerwienienie, napięte mięśnie, zaciśnięta szczęka, nieregularne oddychanie, szybsze bicie serca, pulsowanie w uszach, ściśnięte wargi, zaciśnięte zęby.

  • Radość

Zobaczmy teraz co odczuwa Filip. Niedawno nabył auto, o którym marzył przez wiele lat. Ma ochotę skakać, chodzić nad ziemią. To uczucie łatwo rozpoznać nam w ciele. Towarzyszy temu ekscytacja, szybsze bicie serca, odczucia energii i mocy, szybsze ruchy ciała, rozluźnienie. To uczucia energii, które przelew się od stóp, do głów.

  • Smutek

Asia nie dostała upragnionego awansu w pracy. Pracowała na niego przez wiele miesięcy. Szef jednak zmienił decyzję i nie nagrodził jej wysiłków. Czuje żal, który ściska jej gardło, a łzy same płyną po policzkach. Towarzyszy jej silne ukłucie w środku. Przez kilka dni jest przygnębiona, nie ma chęci do robienia czegokolwiek, traci apetyt, ma niską energię. Doświadcza smutku.

To tylko przykłady kilku emocji, jest ich znacznie więcej, a każdy może odczuwać któryś z objawów szczególnie i po tym rozpoznawać, że to właśnie ta emocja. Bez obserwowania swojego ciała i bez znajomości emocji trudno jest się posługiwać językiem uczuć.

4. Nazwij emocje

Kiedy już wiemy, co mówi nam nasze ciało, możemy teraz do tego dopasować emocje. Tutaj chcę Ci dać jeszcze jedną wskazówkę. Niekiedy jest nam trudno myśleć „co ja czuję?, ale co ja teraz czuje?”. Często nic nam nie przychodzi do głowy. Kiedy patrzymy na ludzi obok od razu widzimy, że ktoś jest zły, obrażony, rozczarowany, czy niezadowolony. Spróbuj popatrzeć na siebie też z boku. Wyobraź sobie siebie, jakbyś miał brata bliźniaka, który stoi obok Ciebie i się Tobie przygląda. Nie myślisz wtedy „co ja czuję”, ale zaczynasz myśleć „ co on teraz może czuć”, „co się dzieje z jego ciałem”. Możesz powiedzieć „Piotrek jest zły”, „Ania jest wstrząśnięta i zaskoczona, czuje złość”, „Adam potrzebuje teraz być sam”, „Zosia potrzebuje teraz by ją ktoś przytulił” itd.  To wyciągnięcie siebie i ustawienie siebie, jako obserwatora daje możliwość złapania dystansu i przyjrzenia się sobie z odległości. Część osób mówi, że jest im dużo łatwiej w ten sposób przyglądać się swoim uczuciom.

5. Kontrolowanie emocji

Dopiero teraz, kiedy wiesz, co dzieje się z Twoim ciałem, jakiej emocji doświadczasz przychodzi moment, że masz wpływ na to, co czujesz, co się w Tobie dzieje. Nie inaczej. Często próbujemy działać odwrotnie. Szukamy sposobu na poradzenie sobie ze złością, choć czasem wcale nie jesteśmy źli, tylko jesteśmy smutni. Dopiero w tym momencie integruje się wszystko, ciało, umysł, słowa.

Gdy już znam emocje – co dalej?

Co dalej? Wiesz już to i myślisz sobie ok… i co potem? To dobre pytanie, co możemy zrobić z emocją, którą już odkryliśmy. Tutaj masz 3 opcje do wyboru.

  1. Możesz się zidentyfikować z emocją. A więc jeśli np. czujesz się zły, możesz tak bardzo pójść w tą złość, że zacznie ona ranić innych, którzy są wokół Ciebie
  2. Możesz stłumić emocję. Kiedy zobaczysz, co kryje się w Tobie i odczujesz, że to bardzo trudne, to mamy tendencję do ukrywania tego, co nas boli. I tutaj koło się zamknie, bo to, nad czym pracowałeś, by mogło ujrzeć światło dzienne z powrotem będzie schowane. Można tak funkcjonować przez lat, mieć różne objawy, choroby i nie wiedzieć dlaczego.
  3. Możesz pozwolić tym uczuciom przepłynąć. Czasem nie musisz z nimi nic robić. Uważam, że mniej znaczy więcej. Niekiedy wystarczy pozwolić sobie na to, że mam prawo teraz być zły, rozczarowany, zawiedziony, szczęśliwy, czy bezradny. Pozwolenie sobie na to, by czuć, nie uciekanie w działanie, nie usprawiedliwianie kogoś i siebie, nie wchodzenie w poczucie winy, że czujemy to co czujemy jest najlepszym, co możemy sobie dać. Nasze uczucia przychodzą i są informacją o nas samym, o naszych potrzebach. Nie wybieramy tego, co dzieje się z naszymi uczuciami. A tylko akceptacja tego, co przychodzi w uczucia daje możliwość zmiany. Nie bez powodu mówi się, żeby najpierw zaakceptować, to co jest, a dopiero później można to zmieniać.

Daj sobie cierpliwość

Sprawdź nowe rozwiązania, testuj, próbuj, dopasowuj je do siebie.  Stopniowo, kawałek po kawałku pozwoli to zrzucać skorupy, które nosimy każdego dnia chroniąc się przed kolejną krytyką. By każdego dnia zostawiać za sobą choć małe elementy perfekcjonizmu, powinności, strachu, czy uległości. To pozwoli z kolei uwolnić się od obaw, natrętnych męczących, karzących myśli.

Czasami nie uda się nam to, bo jest już tak silnie zakorzenione, że potrzebujemy wsparcia kogoś innego. Kogoś, kto da nam wsparcie, troskę, uwagę, akceptację naszej doskonałości i niedoskonałości. My sami możemy sobie dać czas, do tego, by to wszystko zaczęło nabierać innego kształtu. Możemy dać sobie przyzwolenie na to, że uwolnienie i nowa umiejętność będą przychodzić stopniowo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie widoczny dla innych użytkowników. Pola wymagane oznaczone są znakiem *